Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

sobota, 25 marca 2017

Czas na relaks - maseczki do twarzy

Od roku jestem wielką fanką maseczek. Gdy odkryłam ich „magiczne” właściwości nie umiem się im oprzeć. Gdy tylko wchodzę do Rossamnn’a czy hebe zawsze szukam jakichś nowych. Jak na razie w głównej mierze używam tych w remie i od czasu do czasu peel-off, nie miałam jeszcze okazji testować tych w płachcie.  Ale jakie mam ich rodzaje?

Maska żelowa
- nawilżają
- łagodzi, dając uczucie chłodzenia spowodowany przez mentol

Maski kremy
- ulepsza ukrwienie i mikrokrążenie

Maski oczyszczające
- bakteriobójcze
- usuwają nadmiar wydzieliny łojowej
- zwężają pory

Maska peel-off
- usuwa obumarły naskórek
- niwelują nadmiar wydzieliny łojowej
- nadają skórze gładkość
- odświeżają

Maski peelingujące 
- usuwają obumarły naskórek
- niwelują nadmiar wydzieliny łojowej
- pobudzają krążenie
- nadają skórze gładkość i elastyczność
- przywracają prawidłowy odczyn pH

Maski rozpulchniające
- przygotowują skórę do oczyszczenia

Maski algowe 
- nadają blask
- posiadają składniki odżywcze i witaminy

Maski w płachcie
- nawilża i łagodzi
- różnorodność - do każdego typu cery

Jaka maseczka, do jakiego typu skóry? 

Maseczki do cery suchej
- preparaty silnie nawilżające
- z witaminą E
-> najlepsze będą maseczki z alg morskich czy alg zmikronizowanych, które wyglądają jak błoto i maja nieprzyjemny zapach, jednak dobrze nawilżają skórę i zwężają pory

Maseczki do cery tłustej
- działanie oczyszczające
- działanie dezynfekujące
- ściągające pory
- regulujące wydzielanie łoju
-> maseczki z naturalnych glinek ( których jestem największą fanką), pomagają w walce z trądzikiem. Dobrze te z sprawdzi się maseczka z wyciągiem z ziół czy drzewa herbacianego.
Jeżeli zainteresował Was ten temat tutaj macie bardzo dużo informacji na temat masek do twarzy. Jest to wszystko tam tak pięknie rozpisane – zapraszam! --> Maski kosmetyczne (maseczki). Rodzaje masek. Po co stosujemy maski? Zastosowanie masek w zabiegach kosmetycznych.

poniedziałek, 20 marca 2017

| Samotnik |

Przyszedł czas na kolejną grę! Należała ona do moich rodziców, ale dali mi ją, gdy byłam w podstawówce. Mowa tu o grze "Samotnik", jest ona dla jednej osoby i polega na tym by tak usuwać pionki z planszy (usuwa się je za pomocą przeskakiwania jednego nad drugim), aby został tylko jeden. Brzmi prosto, ale wcale takie nie jest. Kilka razy już udało mi się skończyć grę z jednym pionkiem, ale na początku dużo razy zostawały mi trzy lub cztery. Gra uczy zdecydowanie logicznego myślenia i cierpliwości.
Wszystko mieści się w jednym opakowaniu, co jest bardzo wygodne w podróży!


Graliście kiedyś w  taką grę? 

środa, 15 marca 2017

Chockery

Dziś post trochę później bo długo nie wiedziałam o czym chce napisać. W ostatniej chwili wpadłam na pomysł, który zajął mi chwilę bo musiałam zrobić zdjęcia.
Od kiedy chockery weszły do mody w sklepach pojawiło się masa wzorów, rodzajów, różnej szerokości, koronkowe, welurowe, była tego jednym słowem masa.  Sama skusiłam się na kupno kilku na promocjach.



Na allegro także był wysyp chockerów, gdzie jeden sobie wybrałam – potrójny koronka z złotym łańcuszkiem i sznureczkiem z zawieszką. Zakochałam się w nim gdy go zobaczyłam na zdjęciu. Bordowy, czarny klasyczny, czarny z kółkiem mam z H&M. Żyłkowy który jest w lewym dolnym rogu to dla mnie taki klasyk, był moim pierwszych chockerem, kupionym w małym sklepiku na Rynku. Chocker w prawym dolnym rogu jest taki z siateczki i kupiłam go w Cropp’ie za jedyne 4,99 zł.  A mój ulubiony z rzemyka z cudownymi skrzydełkami na końcach dostałam od rodziców na święta i jest z By Dziubeka - biżuteria modowa. Uwielbiam w nich to że każdy świetnie komponuje się z moim naszyjnikiem który noszę codziennie. Posiadam dość długą szyję, na której cudownie one wyglądają, nie mówię przez to że na innej nie!
Znam jednak dużo osób, które nie przepadają za tego rodzaju biżuterią, a Wy co o nich myślicie?


piątek, 10 marca 2017

LUBIĘ JEŚĆ!

Też tak czasami macie, że nic byście nie jedli tylko słodycze? Kanapka z serem czy szynką już nie wygląda tak apetycznie? Płatki z mlekiem, jogurt…. co by tu zjeść?

Od jakiegoś czasu mam duży problem z śniadaniami, najczęściej ich nie jem, co nie jest dobre, bo to przecież najważniejszy posiłek dnia.  Zazwyczaj kończę z tym, że jem jogurt i jakiś owoc, zazwyczaj banan. Ale cóż to za śniadanie… Sprawa z serem jest dość problematyczna, ponieważ nie każdy mi smakuje, szynka, za tłusta odpada, najlepiej jak najbardziej chuda i sucha. Ale to i tak nie to. Obiad, kotlet, ziemniaki – nie. O wiele bardziej wolę zjeść makaron, ryż czy kaszę. Mięso jem, bo wegetarianką ani tym bardziej weganką nie jestem, jednak nie sięgam po nie z chęcią.

Lubię gotować, jednak u siebie w domu w głównej mierze robi to moja mama. Nawzajem podsuwamy sobie pomysły na nowe dania.  W tamtym roku na wakacje pojechałam do Gdyni to gotowałam tam ja. nawet nie wiecie, jaką mi to frajdę sprawiało. Tortilla, spaghetti, szpinak. Wszystko, co chciałam to gotowałam, oczywiście wszystko konsultując z swoim chłopakiem. Bardzo nam smakowało a posiłki były pełnowartościowe i tylko raz jedliśmy obiad w pizzerii, bo byliśmy wtedy cały dzień w Gdańsku.

Najbardziej marzy mi się własna kuchnia. Miejsce gdzie będę mogła eksperymentować i się uczyć. Przypalę coś, trudno, nie wyjdzie, następnym razem bardziej się postaram. Jako małe dziecko często „gotowałam” używając starych przypraw, wielkiej miski. Aż mi się przypomniało jak kiedyś moja babcia robiła porządki w kuchni i co stare wyrzucała, oczywiście ja widziałam w tym świetną zabawę. Wzięłam wielką miskę, drewnianą łyżkę i w małej konewce przyniosłam sobie wodę. Moja babcia doglądała tylko bym czasem czegoś nie spróbowała, ale nawet mi to nie przyszło na myśl, liczyło się tylko gotowanie. I pamiętam radość w moich oczach, gdy dostałam kostki rosołowe, ahh piękne czasy.

Czemu o tym piszę, bo chce zachęcić wszystkie osoby takie jak ja, które lubią gotować aby raz na jakiś czas zrobić coś dla całej rodziny. Ja teraz oglądam masę książek kucharskich, drukuje przepisy, wyrywam je z jakichś magazynów byle by tylko kiedyś poeksperymentować. Wiem że tradycyjnej polskiej kuchni raczej nie będę fanką bo lubię różne przyprawy, jednak jedyne co muszę się nauczyć to robienie pierogów!

A Wy, co lubicie gotować i jeść?


niedziela, 5 marca 2017

Rodzaje pudrów

Od kilku dobrych miesięcy przestawiłam się z pudrów w kamieniu na pudry sypkie. Ta decyzja zmieniła moje zdanie na ten temat. Wcześniej nie wyobrażałam sobie świata bez pudru w kamieniu i pudry sypkie były dla mnie czymś absurdalnym. Jednak, gdy zaczęłam oglądać więcej kosmetycznym filmików zaczęłam się do nich przekonywać. Na początek kupiłam na przecenie w Rossmannie puder sypki z Wibo, a następnie postawiłam na wyższą półkę – puder ARTDECO kupiony w Douglas. Dziś chcę napisać trochę więcej o pudrach, ale w głównej mierze chce się skupić na tych sypkich.

Na rynku mamy masę marek, które produkują pudry, a to właśnie sypkie czy w kamieniu a nawet w kulkach. Rozświetlające, matujące, brązujące jest tego mnóstwo.  Trzy podstawowe rodzaje pudrów to mineralne – tworzone z takich surowców jak kreda, gips czy talk, pochodzenia zwierzęcego – tworzony z pereł, motyli lub jedwabiu i roślinnego- tworzony na bazie mąki pszennej, ryżowej lub kukurydzianej a także lotosu.

PUDER W KULKACH
W głównej mierze ma trzy zastosowania, zazwyczaj jego kulki są w trzech odcieniach, aby odświeżyć kolor skóry – za to odpowiedzialne są kulki w kolorze różowym, wywołać wrażenie opalenizny – kulki brązowe i zapewnić rozświetlenie – czyli kulki jasne, świecące.
Nie stosowałam takiego pudru ponieważ w ogóle nie stosuję bronzera czy różu z powodu problemów z cerą.

PUDER SYPKI
Zazwyczaj jest nakładany specjalnym puszkiem, ale spotkałam się z użyciem go za pomocą pędzla. Mocno wiąże się z podkładam, zwłaszcza wtedy gdy go „wklepiemy” w skórę twarzy prze co na długo matowi i utrwala makijaż.  Spotkamy je w różnych odcieniach, które dostosowujemy do swojego odcieniu skóry.
Są także transparentne – z których korzystam ja – dodatkowo nie kryją niedoskonałości, ale na prawdę świetnie utrwala wszystko. Stosuję głównie sypkie pudry ryżowe transparentne które dzięki zawartości krochmalu ryżowego są bardzo chłonne i trwałe.
Puder typu translucent daje efekt matowy, bezbarwny, przeźroczysty jednak w subtelny sposób wpływa na kolor podkładu.
Pudry mineralne mogą zastępować stosowanie podkładu, jest szczególnie polecany dla alergików oraz osób z cerą trądzikową.

PUDER W KAMIENIU
Wszyscy znamy barwiący, czyli taki standardowy puder dostosowany do własnego odcienia skóry oraz pudry brązujące, są ta tyle popularne że nie będę się nad nimi skupiać.
Puder mozaikowy, który wygląda właśnie jak mozaika jest w swoim działaniu bardzo podobny do pudru w kulkach ponieważ ma w sobie różne odcienie.
Puder rozświetlający, uwypukla wybrane części twarzy które chcemy wyeksponować. Najlepiej jednak wygląda na skórze bez niedoskonałości.
Puder z podkładem – wet&dry, które stosujemy na mokro i na sucho. Zwilżoną gąbeczka można go nakładać jak podkład, a wciągu dnia suchym pędzelkiem można nanieść poprawki.



Nad sposobami nakładania pudrów nie będę się rozpisywać ponieważ każdy dostosowuje to do swoich potrzeb, ja kilka dobrych lat stosowałam pędzel, a od roku zakochana jestem w puszkach.

A Wy, jakie pudry stosujecie?

wtorek, 28 lutego 2017

Podsumowanie: LUTY 2017


Ah ten luty, szybko przyszedł, szybko zleciał i już przyszedł czas na kolejne podsumowanie. Chciałam je pisać „regularnie”, czyli od razu gdy coś mi się skończy pisać sobie dany opis, jednak jak zwykle mi to nie wyszło. Wyjątkowo w lutym miałam więcej pracy przez co wracałam do domu około północy i myślałam tylko o czymś do jedzenia i o pójściu spać. Ale przejdźmy już do podsumowania.

Kosmetyki, które skończyłam w LUTYM:

1. Farmona Tutti Frutti Jeżyna & Malina Peeling do ciała
Kupiłam go jakoś po wakacjach gdy moja skóra zaczęła ze mnie schodzić jak z węża, później go nie stosowałam bo nie było takiej potrzeby. Jednak wracałam do niego co jakiś czas, lubię go łączyć z żelem pod prysznic dla delikatniejszego efektu bo naprawdę działa. Skóra po nim jest cudownie gładka i ma niesamowity zapach.

2. Le Petit Marseillais Biała Brzoskwinia i Nektarynka żel pod prysznic
Kupiony na promocji w Rossmannie za chyba około 9 zł, kierowałam się głównie cudownym zapachem. Jest bardzo wydajny, mocno się pieni i cały czas pięknie pachnie, a to największa zaleta.
 
3. Million Gloss, Ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów zapewniająca świetlne refleksy
Odżywka bardzo mi się sprawdziła, ponieważ pomagała w rozczesywaniu włosów po myciu. Były po niej o wiele miększe i gładkie, zdecydowanie muszę ją kupić jeszcze raz.  
 
4. Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim
Kupiłam go z nadzieją na uratowanie moich włosów. Jak to po szamponie wielkich cudów spodziewać się nie mogłam. Jednak ten szampon bardzo słabo się pienił, utrudniał mycie włosów. Po umyciu nie czułam aby one były dokładnie umyte, jednym słowem nie wrócę do niego.
 
5. Kolastyna, Pure & Clear, 2 w 1 Aktywny żel peelingujący do mycia twarzy
Kupiłam go pod koniec stycznia, i już go skończyłam. Miał bardzo płynną formułę przez co od czasu do czasu z pojemnika wylatywało mi za dużo produktu. Co do mycia nim twarzy, radził sobie z makijażem jednak nadal czułam potrzebę oczyszczenia twarzy, jakby nie cały makijaż był zmyty. Nie był zły, ale też nie najlepszy.

piątek, 24 lutego 2017

| Memory |

Już dawno nie pisałam o żadnej grze, a nadal mam ich sporo i planuje zbierać kolejne. Totalnie się w to wkręciłam, największą zachcianką związaną z grami jest jednak zorganizowanie wieczoru z znajomymi gdzie cła noc będziemy grać w różne gry! Ale teraz nie o tym, dziś na tapetę idzie gra MEMORY.

Już w przedszkolu grałam w memory, były wtedy o wiele prostsze. Zawsze lubiłam w to grać i gdy tylko dopatrzyłam się w Tigerze tej gry od razu ją kupiłam. Kosztowała 10 zł, jest w podłużnym opakowaniu a karty są w kształcie krążków. Mają bardzo pstrokate wzory, więc nie jest taka prosta ta gra. Razem z moim chłopakiem graliśmy w nią parę razy i nawet udało nam się raz namówić jego rodziców i babcię, wszyscy się wtedy wkręcili, wyszła z tego świetna zabawa.

Na czym polega ta gra, zasady są bardzo proste wystarczy znaleźć wśród wszystkich kart parę. Wszystkie są odwrócone wzorem do dołu i w jednej kolejce możemy odwrócić tylko dwie karty, ważne jednak by nie przestawiać ich miejsc, chociaż można to stosować (przy zgodzie wszystkich graczy) dla utrudnienia. Gdy ktoś znajdzie parę ma dodatkowy ruch. Wszystko idzie dosyć sprawnie i dynamicznie, bo każdy chce zawsze zebrać jak najwięcej.


Jeżeli chcecie zobaczyć jak to wygląda znalazłam na stronie Wedla grę w memory z cukierkami z mieszanki wedlowskiej. Zapraszam a może uda Wam się też coś wygrać!