Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

czwartek, 27 lipca 2017

Vlogi

Znowu stałam się tu mniej aktywna, ale na moim i mojego chłopaka kanale staramy się dodawać filmiki po większych wydarzeniach. Znajdziecie tam teraz filmik z 17. Parady Smoków, którą od kilkunastu lat staram się zawsze oglądać na żywo. Zrobiliśmy także vlog z naszego czterodniowego pobytu nad morzem w czerwcu. To właśnie o tym mówiłam w poprzednich postach. Najnowszy filmik jest relacją z weekendu w Krynicy-Zdrój, gdzie postanowiliśmy odpocząć i się zrelaksować. W sobotę lub w przyszłym tygodniu, możecie wyczekiwać tam na nowy filmik! Zapraszamy!



sobota, 24 czerwca 2017

Marmur + fiolet



Na początku czerwca postanowiłam zrobić sobie hybrydy. Poszłam do mojej koleżanki z pracy, która robi prześliczne paznokcie.


Paznokcie robiłam 7 czerwca, dzień przed wyjazdem nad morze. Specjalnie robiłam je tak późno żeby nie zniszczyć ich w pracy.  Od początku roku to były moje pierwsze hybrydy, a nawet pierwszy raz, kiedy zrobiłam coś z paznokciami nie licząc obcinania. I to chyba też miało wpływ na trwałość hybryd. Całe 4 dni które spędziłam nad morzem, paznokcie trzymały się dobrze, kilka mi odprysnęło, niektóre musiałam przypiłować. Na pewno paznokcie, na których miałam motyw marmuru były słabsze.  Zaraz po powrocie, gdy wróciłam do pracy paznokcie odpryskiwały jeszcze bardziej. Musiałam je skracać, ale cóż taka praca. Jednak pewnego dnia, gdy chciałam na raz przenieść więcej rzeczy zaczęły mi one lecieć i jeden z wieszaków pociągnął mi mały paznokieć, aż tak że go złamał. Na zdjęciu widać, w którym miejscu dokładnie i zaraz po ściągnięciu zobaczyłam, że nie mam połowy paznokcia. Ściągałam je 19 czerwca. Co do odrostu to nie był aż tak duży, ale wolałam je ściągnąć żeby nie połamać ich bardziej.

Po zrobieniu sobie tych paznokci zaczęłam szukać po stronach internetowych zestawów startowych do robienia hybryd. Coraz bardziej wkręcam się w ten temat. Mam nadzieję, że gdy odrośnie mi mój paznokieć zrobię sobie kolejne.

środa, 31 maja 2017

Podsumowanie: MAJ 2017

Jeszcze nie dawno pisałam pierwsze podsumowanie a tu za nami prawie pół roku minęło. Ale ten czas leci.

Kosmetyki, które skończyłam w MAJU:

BeBeauty, Łagodzący płyn micelarny 3 w 1
Zdecydowanie bardzo dobry płyn do demakijażu, jest bardzo tani, do kupienia w biedronce a efekty daje takie jak niejeden drogeryjny kosmetyk.
Artdeco, Fixing Powder
Udało mi się w połowie maja skończyć puder, który kupiłam pod koniec grudnia 2016 roku. Uwielbiam kosmetyki, które są bardzo wydajne. 10 g pudru wystarczyło mi na prawie codzienne stosowanie przez 5 miesięcy!
Le Petit Marseillais Kwiat Pomarańczy żel pod prysznic
Bardzo lubię żele pod prysznic z tej serii, pięknie pachną i są wydajne.

sobota, 27 maja 2017

Wakacje

W zeszły weekend odbył ostatni zjazd w swojej szkole. Miałam 4 egzaminy i powiem Wam, że nie było łatwo. Może dla jednych to, że ktoś uczy się w szkole policealnej oznacza, że nie wie co to naprawdę nauka. Sama kiedyś tak myślałam, jednak mocno się zdziwiłam gdy sama zaczęłam chodzić do niej. System zaoczny w którym się uczyłam ma swoje plusy i minusy. Zdecydowanie pasowały mi zajęcia co dwa tygodnie, zwłaszcza gdy się pracuje to można wszystko pogodzić. Jest czas i na pracę i na naukę. Jednak w „szkolne” weekendy na raz jest wykładany bardzo duży zakres materiału. Co się dziwić, patrząc na program nauczania w technikum w trybie dziennym jest tego bardzo dużo. Dlatego zajęcia trwały od 8 – 18, oczywiście z przerwami. Do tego też trzeba się przygotować. Na przykład była w naszej grupie jedna dziewczyna która można powiedzieć nie radziła sobie, tempo na zajęciach było dość szybkie i nie było czasu na powtarzanie czegoś po 10 razy. Było nam jej szkoda, ale i my i nauczyciel chcieliśmy zdążyć z wszystkim, przecież egzaminu dla nas nie zmienią.

Jak wspominałam w zeszły weekend miałam egzaminy i udało mi się wszystko zdać! Jestem z siebie dumna bo egzaminy nie były najłatwiejsze. Bez jakiegokolwiek przygotowania było by ciężko.  Zauważyłam jednak że dużo nauczyłam się na zajęciach, starałam się z nich wyciągnąć jak najwięcej.  Gdy miałam tylko okazje po pracy też się uczyłam. Choć początkowo było to wszystko czarną magią to nauczyciele podeszli do nas wyrozumiale i wszystko jasno wykładali i tłumaczyli.

Za mną mój pierwszy tydzień „wakacji”, trudno to tak nazwać skoro dalej pracuje. Na pewno nie osiądę też na laurach, ponieważ nie chcę nic zapomnieć do egzaminu zawodowego, a przecież nie będziemy do tego wracać. Jedno wiem bardzo mi się to spodobało i nie chcę się zrazić.


niedziela, 30 kwietnia 2017

Podsumowanie KWIECIEŃ 2017

„Kwiecień, plecień, bo przeplata. Trochę zimy, trochę lata.” Można powiedzieć ze kwiecień tego roku taki był, kilka dni słonecznych że wszyscy powoli zapominali o zimowych kurtkach, a zaraz znowu padał śnieg.

Kosmetyki, które skończyłam w KWIETNIU:

1. Isana, Forbidden Apple, kremowy żel pod prysznic, 300 ml
Był bardzo wydajny i do ostatniej kropli nadal pięknie pachniał. Zapach był na tyle intensywny że o skończonym prysznicu nadal czułam do w łazience. Cena jaka za niego dałam, jak i jakość tego produktu zachęca mnie do ponownego zakupu.

2. ISANA Young S.O.S Clear- Produkt 3w1, mycie twarzy, peeling i maseczka
Jako żel peelingujący sprawdził mi się dobrze, jako maseczki go nie przetestowałam. konsystencja jednak dla mnie była zbyt za rzadka i na samym początku użytkowania wszystkie drobinki wylatywały i nie było ich już prawie na końcu (uprzedzam uwagi, przed użyciem wstrząsałam tubką).

3. evree, Peeling do twarzy 3 w 1, 75 ml
Z tego peelingu byłam bardzo zadowolona, miałam go dość długo bo nie mogę sobie przypomnieć kiedy go kupiłam. Sprawdził mi się idealnie jako peeling przed stosowaniem maseczki. „Diamentowe” cząsteczki, kompleks enzymatyczny i biała glinka sprawdziły się na mojej cerze idealnie.  Na pewno do niego wrócę.

4. BeBeauty, Sunny Smile, myjący peeling do ciała, 100 ml
Bardzo lubię serię peelingów z BeBeauty. Pięknie pachną i działają. Są dość „ostrymi” peelingami dlatego zawsze rozcieńczam je z niewielką ilością żelu pod prysznic i wtedy są już idealne. Zdecydowanie polecam, do kupienia w sklepach Biedronka.

5. Lirene Dermoprogram, Cera wrażliwa - Nawilżający krem z kwasem hialuronowym
Krem ten miałam dość długo. Jako krem pod makijaż działał dobrze, jednak nie nawilżał jej tak jak bym tego oczekiwała. Spodziewałam się jednak lepszego efektu na przesuszonej twarzy. Możliwe że wrócę do tej serii, bo oprócz tego jednego aspektu, wszystko było dobrze.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Wegetarianizm

Ostatnio zaczął mnie interesować temat różnych diet, sposobów żywienia, bo w sumie nie wiem jak to nazwać.  Stwierdzałam że to będzie fajny pomysł na kolejną serię na moim blogu. Dzisiaj zajmę się dość znanym tematem czyli – wegetarianizm.

Wegetarianizm polega na wyłączeniu z diety mięsa w tym ryb i owoców morza, a także produktów pochodzenia zwierzęcego, np. smalec, żelatyna.  Spożywają jednak nabiał z małymi wyjątkami takimi jak: kefiry, śmietany, jogurty, serki homogenizowane które są z żelatyną, margaryny i mieszanki które zawierają witaminę D, ponieważ też nie są wegańskie. [W produktach pochodzenia roślinnego można znaleźć witaminę D2 (ergokalcyferol), a w produktach pochodzenia zwierzęcego witaminę D3 (cholekalcyferol).] Nie jedzą także sera na podpuszczce* odzwierzęcej. [ * Podpuszczka jest to enzym trawienny, który uzyskuje się z żołądka cieląt. Podpuszczka mikrobiologiczna -  jest wegetariańska, uzyskuje się ją z grzybów.]

Czym można zastąpić mięso? Dużo się słyszy o soi, z której produkuje się tofu (twarożek sojowy powstały w procesie koagulacji mleka sojowego), sos sojowy, tempeh , mąkę sojową, kaszę sojową oraz mleko sojowe. Alternatywą mięsa mogą być w tym wypadku kotlety sojowe.  Wartości odżywcze soi : 100 g suchych nasion soi zawiera: 412 kcal, 34,3 g białka, 19,6 g tłuszczu (w tym 2,82g tłuszczów nasyconych, 4,07 g tłuszczów jednonienasyconych i 11,29g tłuszczów wielonienasyconych), 32,7 g węglowodanów (w tym błonnika 15,7g). Nasiona soi charakteryzują się dużą zawartością potasu, bo zawierają go aż 2132 mg. Ponadto w soi znajdziemy 240 mg wapnia, 743 mg fosforu, 216 mg magnezu, 8,9 mg żelaza, 0,78 mg witaminy E, 0,69 mg tiaminy (witamina B1), 0,189 mg ryboflawiny (witamina B2) oraz 1,18 mg niacyny (witamina PP). [źródło] Kolejnymi zamiennikami mogą być grzyby takie jak boczniaki, bakłażan, soczewica, fasola i rośliny strączkowe,  kalafior, ziemniaki, buraki, orzechy, chlebowiec* [*owoc z rodziny morwowatych, pochodzi z tropikalnej części Azji. Ma delikatny słodkawy smak.]. Jest wiele zamienników mięsa, ale nie przypuszczałam że jest ich aż tyle.

Dla Ciekawych – udało mi się znaleźć kilka odmian wegetarianizmu o których sama nic nie wiedziałam.
Laktoowowegetarianizm
- rezygnacja z potraw mięsnych (w tym także ryb)
- dopuszcza się produkty pochodzenia zwierzęcego takie jak: nabiał, jajka, miód
Laktowegetarianizm
- oprócz mięsa i ryb rezygnuje się także z jedzenia jajek
- dopuszcza się spożywanie mleka i jego przetworów
Owowegetarianizm
- dopuszcza jedynie spożywanie jajek.
Weganizm
- rezygnacja ze spożywania produktów odzwierzęcych
- wyłączone z jadłospisu jest także mleko, sery, jaja, miód
Witarianizm
- spożywa się wyłącznie świeże warzywa i owoce
- odrzuca się potrawy gotowane
- rezygnacja z napojów typu kawa, herbata, soki, które zastępuje świeża, źródlana woda
Fruktarianizm (Fruitarianizm)
- wyłączenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego
 - rezygnacja z owoców i warzyw, które musieliby zerwać
- pokarmem są owoce, które same spadną z drzewa
- dopuszczane jest jedzenie małych ilości zielonych liściastych warzyw (szpinak, sałata).

O niektórych z odmian będę pisać dodatkowe posty.


Podoba Wam się taka seria?

piątek, 14 kwietnia 2017

Zmiany - co u mnie

Ledwo się obejrzałam a już jest 14 kwietnia. Początek miesiąca przeleciał mi niemiłosiernie szybko.  Praca, szkoła, szkoła, praca i tak w kółko. Jedyne, co udało mi się gdzieś wcisnąć treningi.  Z tego wszystkiego nie napisałam dla Was dwóch postów, ale muszę się przyznać nie miałam pomysłów. Nie chciałam też pisać o jakichś bzdurach, czy na siłę coś sklecać.

Piszę dość późno ten post, ale jakoś mnie tak natchnęło po bieganiu. Chciałam Wam w sumie napisać, co u mnie.  Jak pisałam Wam w podsumowaniu zaczęłam trenować. Co mnie do tego natchnęło, kto mnie zmotywował? Odpowiedź wcale nie jest taka trudna, byłam to ja sama. Tak naprawdę od 2012 roku zawsze miałam okresy w swoim życiu, że zaczynałam ćwiczyć, ale przychodził moment, kiedy to wszystko upadało i miałam na przykład sześcio miesięczna przerwę.  Podczas tych przerw wszystkie efekty znikały i przy każdych kolejnych powrotach było ciężko, bo przecież każdy chce od razu zobaczyć rezultaty swojego wysiłku. Ale jednak, co obudziło we mnie kolejne podejście do ćwiczeń? Grając w simsy klikałam na bieżnię i sim musiał biec, musiał ćwiczyć tyle ile ja chce. A w prawdziwym życiu, kto nam każe ćwiczyć, kto „kliknie” na nas i będzie trzeba zrobić te pompki. Tylko i wyłącznie my możemy w siebie „kliknąć” i iść pobiegać czy po prostu poćwiczyć w domu. Może słabe porównanie, ale było dla mnie jak najbardziej trafne.

Drugą rzeczą, jaka zmieniłam w swoim życiu było jedzenie. Postanowiłam ograniczyć słodycze, no bo jak ćwiczyć to po co nadrabiać to wszystko czekoladą. Takim oto sposobem od początku kwietnia miałam tylko jeden dzień w którym zjadłam chyba z trzy cukierki, tak to nic. Słodkości zamieniłam na owoce. Nawet w pracy gdy na socjalu leżały cukierki i owoce ja sięgałam po banana czy gruszkę. Zaczęłam także jeść więcej warzyw w postaci sałatek czy warzywa na patelnie z ryżem. Przestałam jeść ubijane ziemniaki ponieważ dowiedziałam się że maja wysoki indeks glikemiczny co wcale nie jest takie dobre dla osób które borykają się z trądzikiem. Moje zmiany w żywieniu dopiero wprowadzam, ale bardzo mnie to cieszy że sama mogę decydować co jem i w końcu mogę sobie sama coś ugotować.


Chyba to wszystko, co chciałam napisać, na koniec chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt Wielkanocnych i mokrego Śmigusa- dyngusa!