Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

niedziela, 30 sierpnia 2015

#ABT

Hejka wszystkim! Dziś przychodzę z nową serią postów, na którą ostatnio wpadłam biegając sobie na bieżni. Mój karnet na siłownię jeszcze jest aktualny, (chociaż już nie długo), dlatego korzystam z niego jak mogę. Ale przejdźmy do nowej serii Będzie ona poświęcona poszczególnym treningom, które możemy znaleźć na siłowni. Na pierwszy rzut pójdą te treningi, na których byłam. Mam nadzieję, że Wam się to spodoba. Jeżeli byliście kiedyś na jakichś treningach to napiszcie w komentarzu a tez postaram się o nich napisać post.

Na dziś pierwszy trening na jakim byłam: ABT!

Może najpierw trochę wiedzy, co to jest:
ABT - (abdominal, buttocks, thighs) brzuch, pośladki, uda.
Trening szczególnie ukierunkowany na kształtowanie dolnych partii ciała. ABT to jednocześnie trening wprowadzający i przygotowujący organizm do wysiłku fizycznego. Podczas zajęć skupiamy się na nauce kroków podstawowych, technice wykonywania podstawowych ćwiczeń wzmacniających.  Jest to trening wzmacniająco-ujędrniający wykonywany do rytmicznej muzyki.

Moja opinia: Od początku do końca byłam bardzo zadowolona że zdecydowałam się na nie iść. Czułam że wyćwiczyłam brzuch i uda, czyli to na co kładę największy nacisk. Jest to jednak męczący trening. Ćwiczenia wykonuje się w seriach po 8 powtórzeń i czasami ból jest nie do zniesienia, ale nie wolno przerwać bo wtedy trenerka/trener dodaje kolejne ćwiczenia a przecież nikt nie chce dodatkowego bólu. Jednak, jeżeli ktoś tak jak ja najwięcej ćwiczeń robi na uda i brzuch ten trening zdecydowanie polecam.


Na zdjęciu widać jedno ćwiczenie z wielu na brzuch jakie robiłam - mięśnie brzucha przy nim płoną.

środa, 12 sierpnia 2015

Siłownia

Ostatnio znowu mnie tu nie było, przyzwyczaiłam się do tego odpoczynku od laptop, który zaczęłam nad morzem, ze nie mogłam się zmusić do włączenia laptopa. A ostatnio u mnie tyle się dzieje, że nawet sił brakowało na patrzenie w ekran.

Jak mogliście zauważyć n moim tumbrl lub snapchacie zaczęłam chodzić na siłownię. Wszystko za sprawą drugiego numeru magazynu Be Active, w którym była karta na darmowe wejście na siłownię. Myślałam, że nie będzie partnerskiej siłowni w Krakowie, w której mogłabym to wykorzystać, ale ku mojemu zdziwieniu jest jedna i to bardzo blisko mnie. Mam tylko 30 min jazdy do niej to naprawdę blisko (do szkoły jechałam dłużej). Byłam bardzo zadowolona, że mogę to wykorzystać. Namówiłam koleżankę i od 5 sierpnia razem chodzimy.

Siłownia jest dla mnie miejscem gdzie mogę zapomnieć o wszystkim. Na początku byłam trochę skrępowana tym, że tyle ludzi się nam nie patrzy jak na jakimś sprzęcie podnoszę tylko 5 kg, albo na bieżni idę dłużej niż biegnę. Ale teraz stwierdziłam, że każdy kiedyś miał swoje początki z siłownią i nie ma się, czego wstydzić. Teraz na bieżni spędzam godzinę, biegnę na płasko lub pod górę, albo idę. Moje treningi dzięki siłowni są intensywniejsze.

Co będzie po darmowym miesiącu na siłowni? Sama jeszcze nie wiem. Na pewno będę dalej ćwiczyć, bo z tego już nie umiem zrezygnować. Znalazłam, że u mnie na uczelni jest siłownia i może jak karnet na nią będzie tani to może będę kontynuować chodzenie na siłownię. Jednak wszystko się okaże w październiku jak już będę miała plan zajęć.


wtorek, 4 sierpnia 2015

Klimatyzacja z turbo nawiewem i natryskiem

I znowu narobiłam zaległości… Post miał być wcześniej, ale musicie mi wybaczyć. Do domu wróciłam 1 sierpnia o 4 nad ranem i dopiero wczoraj o 22 wyciągnęłam laptopa z torby. Nad morzem, choć pogoda nas nie rozpieszczała – w ciągu dwóch tygodni byłam 4 razy na plaży- nie włączyłam laptopa, a internet w telefonie tak zamulał, że używałam go tylko do dodawania zdjęć na tumbrla, co i tak było cudem jak się te zdjęcia dodawały. Powiem Wam ze taki okres czasu (prawie) bez internetu był dla mnie zbawienny. Odetchnęłam i teraz czuje, że żyje. Wszystkie zmartwienia zostawiłam gdzieś na autostradach w drodze nad morze. Taki totalny reset jest czasami potrzebny.

Miałam plan zrobić cudowna fotorelacje na bloga, ale przez to, że cały wyjazd był z klimatyzacją z turbo nawiewem i natryskiem (jak to moja kuzynka stwierdziła) nie byłoby to nic porywającego. Kajaki nie wypaliły, treningi na plaży sprawiały dużą trudność przy takim wietrze, nie wspominając o badmintonie. Za to dwa razy odwiedziliśmy Darłówko Zachodniopomorskie. Za drugim raz wybrałam się z kuzynką i moja koleżanka z klasy na latarnię morska. Z pozoru nic ciekawego, ale widzieć widoki sprzed burzy, w tracie burzy (oczywiście wtedy byłyśmy w środku schowane) i po burzy to coś magicznego. Niebo wyglądało jak wojna dobra ze złem – oczywiście wszystko dodawałam na tumbrl.  To zdecydowanie był najlepszy punkt tego wyjazdu. Oprócz tego leniłam się jak rasowy leniwiec. Spalam do południa, no bo co innego robić jak na plaże nie ma po co iść chyba że zrobić z siebie kotleta w panierce – olejek do opalania + piasek to nie za dobre połączenie. Z dziewczynami stwierdziłyśmy w drugim tygodniu ze nasz pobyt tu to ciągła drzemka z przerwami na jedzenie.

Podsumowując – wyjazd był bardzo udany, i nie żałuje. Choć jestem lekko opalona a planowałam być cudownie czekoladowa, to nawet z nienajlepszą pogodą wyjazdu nie skreśliłam. Planuję we wrześniu (huhuhu tak będę mieć jeszcze wakacje) pojechać znowu nad morze ale tym razem do Gdyni.


A u Was jak wakacje mijają?





Zapraszam na tumbrl po więcej zdjęć --> letswishitdreamitdoit.tumblr.com