Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

niedziela, 25 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Już po wigilii, wszyscy możemy legalnie się polenić i odpocząć po wczorajszej, sytej kolacji. Prezenty rozpakowane, wczoraj lub dziś, wszyscy byli grzeczni? Ja jak najbardziej, w najbliższym czasie postaram się pokazać Wam co dostałam. Jednak...

Chciałabym Wam życzyć spędzenia reszty Świat w miłej rodzinnej atmosferze, zwolnijcie tempo i dobrze odpocznijcie chociaż pod koniec roku. Zamknijcie wszystkie stare nieprzyjemności, aby ich nie przeciągać, nie warto. Życzę Wam ciepłego kocyka, kakałka lub kawy, fajnego filmu i dużo (nietuczącej) czekolady! Wieczorów oświetlonych jedynie świeczkami w gronie najbliższych. Zero zmartwień, uśmiechu, powodzenia.

Ja lecę odpoczywać, ale nie zapominam o Was, od nowego roku większa mobilizacja, chcę aby ten blog ożył na nowo! Ale o tym wkrótce :D


środa, 21 grudnia 2016

Strony pomocne w organizacji roku 2017

Pamiętacie mój post o moim kalendarzu? Dziś chciałam Wam napisać skąd biorę większość dodatkowych kartek do właśnie mojego kalendarza. Już jakoś w wakacje znalazłam tą stronkę i bardzo ja polubiłam -  H O U S E L O V E S. Znalazłam ja przez wyszukiwarkę Google, gdy szukałam kartek do organizera. Od razu, gdy weszłam w ta stronkę wiedziałam, że bardzo ja polubię. Niedawno Karolina – autorka, dodała organizacje na rok, 2017 która bardzo wpasowała się w mój gust, już wydrukowałam sobie kilka kartek z kalendarza i karteczki „to do”. Serdecznie Was zapraszam do korzystania z takich dobroci.

Gdy już mówię o takiej stronce, nie chamiałabym zapomnieć tu o Design Your Life, gdzie znajdziecie także wiele inspiracji do organizacji roku – Zapraszam!















poniedziałek, 19 grudnia 2016

| Party Time |

Na ostatnio wspomnianych targach h książki kupiłam na 50% obniżce grę Party Time. Grałam w nią na wyjeździe chórowym w Warszawie i mogę śmiało powiedzieć, że jest świetna!!! Najlepiej grać w nią w dużym gronie, ponieważ gra się zespołami wtedy jest najlepiej, ale myślę że parami też będzie ok. Niestety nie zagra w nią grupa mniejsza niż 4 osoby.

W pudełku mamy plansze, koło na którym losujemy, jest on w zamian kostki co jest fajnym rozwiązaniem bo kostki lubią się gubić, pionki oraz karty które odgrywają tu główną rolę. Na planszy są też miejsca na karty które mamy razem w pudelku. Dzielimy je na cztery kupki, i na nich są zadania do zrobienia. Pokazywanie zwierząt lub zawodów, wyszukiwanie rymów, opisywanie znanych osobistości lub znalezienie jak najwięcej ilości wyrazów na tą samą literę.
Gra głównie polega na tym że jedna osoba z grupy losuje kartę z zadaniami i za pomocą innych wyrazów, używając synonimów, antonimów i podpowiedzi wytłumaczyć zadanie tak aby grupa zgadła jak najwięcej. Grupa która pierwsza dojdzie do mety wygrywa!

Gdy w to grałam na początku nie wszystko ogarniałam, ale po godzinie tak się wkręciłam że nie chciałam kończyć. Zdecydowanie polecam, najlepsza gra grupowa, w jaka do tej pory grałam!


piątek, 16 grudnia 2016

Gdzieś pomiędzy pracą, uczelnią i łóżkiem.

Miałam dla was przygotowany post, zostało kilka szczegółów do dopracowania, ale choroba postanowiła pokrzyżowac mi moje plany. Dodatkowo w grudniu częściej jestem w pracy, to zrozumiałe Mikołajki i święta więc ludzie częściej pokazują się w sklepach. Na uczelni między zajęciami latam do dziekanatu, bo ktoś zamiast uszanować drugą osobę woli gubic jego wnioski, ale udało mi się na szczęście już to załatwić więc mam nadzieję że do przyszłego semestru moja noga w dziekanacie już nie powstanie. Zaznaczam że chyba pobiłam rekord odwiedzin dziekanatu w tym semestrze, byłam tam już z ponad 10 razy. A licząc z telefonami to by było tego z 20. W domu bywam głównie wieczorami, więc nie robię w nim za wiele.  Brakuje na wszystko czasu,  łącznie z snem.
Znowu na swoje barki wzięłam więcej niż mogę. Dobrze że to już końcówka roku, chwilę się pouczę a nowy rok zacznę już na spokojnie.

EDIT: Teraz mam w planach nadgonić z postami aby wrócić z nimi regularnie tak jak planowałam. Nie zdziwcie się jak teraz posty będą jeszcze częściej :)



niedziela, 11 grudnia 2016

20. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 2016

Miałam o tym pisać dawno temu, ale jakoś miałam inne pomysły i zapomniałam o tym poście na śmierć. 27-30 października byłam na 20. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie razem z chłopakiem i moją koleżanką. Właśnie Magda namówiła mnie na pójście na te targi i bardzo dobrze! Nawet nie chcę myśleć, że mogłabym coś takiego odpuścić. Książki, wszędzie książki, raj na ziemi. Polecam każdemu, kto kocha czytać.

Pojechaliśmy tam na 10/11 jak się nie mylę i jeszcze wtedy ilość ludzi, która była na hali EXPO Kraków była znośna, nie było tłumów, można było na spokojnie przechodzić między stoiskami i wszystko przeglądać. Jednak po godzinie, półtorej godziny ilość ludzi tak wzrosła, że ciężko było już chodzić i zrobiły się korki. Ruszyły wtedy też spotkania autorskie, wiec co się dziwić że ludzi było bardzo dużo. Wiem że była Margaret, Anna Dymna, Wojciech Cejrowski z którym nawet mam zdjęcie oraz inni.

Bardzo zaciekawiły mnie na tych targach stoiska z grami planszowymi. Udało mi się nawet coś kupić z obniżką 50%! Ale o tym w kolejnym poście. Na tych stoiskach, można było w niektóre gry pograć, sprzedawcy byli bardzo mili i wszystko nam dokładnie pokazywali, opowiadali i doradzali. Jak dla mnie, dla kompletnego laika w temacie gier byli bardzo pomocni.



Jak tylko będziecie mieć okazje wybrać się na takie targi serdecznie wal polecam! Ja sama nie chce opuścić kolejnych!

Nagraliśmy nawet z tego dnia filmik na naszym kanale, zapraszam do oglądania ;)

piątek, 9 grudnia 2016

Kawa - plusy i minusy

Od kilku miesięcy piję coraz więcej kawy. Przed maturą udało mi się ją całkiem odstawić, jednak, gdy zaczęłam studia wróciłam do tego „napoju bogów”. Jednak praca i uczelnia na raz wymaga czasem dopalacza w postaci kawy, bo sen to za mało. Ostatnio jednak zaczęłam zastanawiać się czy kawa ma jakieś plusy i minusy. Z pomocą przyszedł mi internet, bo sama niestety nie mam aż tak dużej wiedzy.

Plusy:
 - Polepsza pamięć krótkotrwałą i chwilowo podwyższa poziom IQ.
- Zmniejsza ryzyko zachorowania na marskość wątroby.
- Dotlenia organizm, przez co ułatwia koncentrację, a także pozytywnie wpływa na krążenie i układ trawienny.
- Przyśpiesza metabolizm, tym samym zwiększa tempo przemiany lipidów i pomaga zapobiegać zmęczeniu mięśni.
- Zmniejsza ryzyko wystąpienia u mężczyzn kamicy żółciowej.
- Przyczynia się do zmniejszenia zachorowalności na nowotwory pęcherza wśród palaczy.
- Zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona.
- Nawet do 50% zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II.
- Zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita i wątroby (hepatomę).
- Zwiększa efektywność środków przeciwbólowych
- Jest głównym przeciwutleniaczem w diecie osób spożywających niewiele owoców i warzyw.
- Polepsza perystaltykę jelit

Minusy:
- Spożycie zbyt dużej ilości kawy może wywoływać uczucie nerwowości, niepokoju i rozdrażnienia (tzw. „zdenerwowanie kofeinowe”).
- Podobnie jak herbata wpływa na żółknięcie zębów i może prowadzić do próchnicy, jednak badania dowodzą, że kawa zapobiega próchnicy.
- Ze względu na swoje właściwości pobudzające u większości ludzi utrudnia zasypianie (u nielicznych występuje efekt przeciwny).
- Nieznacznie zmniejsza płodność zarówno u mężczyzn jak i u kobiet.
- Spożycie dużej ilości kawy przez kobietę w ciąży może zwiększać prawdopodobieństwo martwego urodzenia. W związku z tym zalecane jest, by osoby w ciąży piły maksymalnie dwie filiżanki kawy dziennie.
- Gotowana kawa może w dużym stopniu wpływać na podniesienie poziomu cholesterolu.
- Kawa może zwiększać prawdopodobieństwa ataku serca u osób o wolniejszym metabolizmie (posiadających gen spowalniający detoksykację kofeiny w wątrobie) nawet o 133% w przypadku picia powyżej 4 filiżanek dziennie. Wspomniany gen posiadało 54% osób uczestniczących w badaniu.
- Spożycie dużej ilości kawy może zwiększyć prawdopodobieństwo niektórych chorób serca.

źródło: kawomaniak.com



Po przeczytaniu stwierdzam, że plusy bardzo mi odpowiadają i nawet nie wiedziałam, że tyle ich jest. Jednak postaram się ograniczyć ilość kawy, ponieważ potrafię ich wypijać nawet trzy na dzień! Jednak chyba już z niej nie zrezygnuję, ponieważ uwielbiam jej smak.

A Wy lubicie pić kawę?

niedziela, 4 grudnia 2016

Pasje w życiu

”Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa.”

Nie wiedziałam jak zacząć, a tak tematycznie przypomniałam sobie o tej piosence. Jak wiecie mój tydzień (patrząc od poniedziałku aż do niedzieli), mam cały zapełniony. Uczelnia, praca (nawet w weekend), blog (każdy wie, że to też zabiera trochę czasu w tygodniu), a teraz postanowiłam dodać sobie kolejne zajęcie. Wróciłam do czegoś, co rozpoczęłam już w podstawówce, ale nie było to aż tak poważne. Śpiewanie, tak postanowiłam wrócić na chór. Po 5-miesięcznej przerwie, nie jest łatwo. O dziwo pamiętam większość jednak znowu trzeba przyzwyczaić gardło do cotygodniowej pracy. Dlaczego postanowiłam wrócić, przecież to kolejne zajęcie, kolejny obowiązek. Otóż, śpiewanie to coś, nad czym długo pracowałam zwłaszcza w liceum. Każdy piątek w szkole spędzony od 7.30 do 20. Godziny nauki i postępy, które sama zaczęłam zauważać. Ludzie, z którymi mam tyle pozytywnych wspomnień i te dreszcze, gdy wszystkie trzy głosy złączą się w całość. Uwielbiam to. Nie chciałam tego po prostu od tak porzucić jak z tańca. Jak wiecie lub nie 6 lat tańczyłam taniec towarzyski i około roku nowoczesny. Z tańcem towarzyskim skończyłam, ponieważ rozwiązali mi grupę a moi rodzice (byłam wtedy jeszcze w szkole) nie mieli jak mnie dowozić na drugi koniec Krakowa. Taniec nowoczesny to jednak nie było do końca to, co mi pasowało. Szczerze do tej pory bardzo żałuję, że zakończyłam przygodę z tańcem towarzyskim, bo wiem że już nie wrócę tego czasu, a kto wie jak by się potoczyła moja kariera.

Dlatego właśnie chciałam napisać dziś ten post, aby przestrzec wszystkich. Jeżeli jesteście w czymś dobrzy, albo to akurat wam się podoba, to dążcie do tego. Czas zawsze się znajdzie, to może zająć wasz czas który poświęcacie na przykład na bezsensowne siedzenie przed komputerem czy przed telewizorem (przyznajcie, każdy zawsze kiedyś to robi). To także pomaga w organizacji waszego czasu, a warto oprócz szarej codzienności rozwijać coś w sobie. Nie myślcie, że mówię tu od razu o zajęciach zorganizowanych, przecież na przykład śpiewać można wszędzie, w domu, na karaoke. Lubisz rysować, czemu nie kupić papier czy płótno, farby, ołówki, kredki, pastele, i znaleźć kącik w mieszkaniu i już masz swoją prywatną pracownię. Lubisz fotografować, popatrz ile ciekawych rzeczy można znaleźć na zewnątrz! Lubisz pisać, wystarczy notes i długopis, albo nawet komputer, a jak będziesz chciał się podzielić tym, co piszesz z kimś, czemu by nie założyć bloga? Jest tyle opcji w życiu, warto z nich skorzystać, a wyjdzie nam to na dobre!


czwartek, 1 grudnia 2016

VLOGMAS 2016/2017

Jeżeli ktoś już od dawna czyta mojego bloga wie, że razem z moim chłopakiem otworzyliśmy swój kanał na YouTube. Choć na razie trochę peszy nas mówienie przed kamerą to staramy się kręcić interesujące tygodniowe vlogi. Zbliża się okres świąteczny i wiele YouTube'rów zaczyna kręcić popularny vlogmas, nas też to bardzo zaciekawiło i postanowiliśmy wkręcić się w to. Nasze vlogi jednak nie będą się pojawiać codziennie, bo trwały by za długo, postanowiliśmy że też nie będą się pojawiać co tydzień a raczej nieregularnie. Mamy dla Was mała zapowiedź mam nadzieję za zainteresują Was nasze vlogi i z chęcią będziecie nas oglądać i subskrybować.


poniedziałek, 28 listopada 2016

| Influence |

Od jakiegoś czasu wkręciliśmy się z znajomymi z uczelni w granie w jedną z gier. Mamy kilka luźnych wykładów na których nie musimy nocować więc po cichu sobie gramy. Jest to gra na telefon, ale może w nią grać do pięciu osób. Nazywa się Influence i jest do pobrania za darmo, wydaje mi się także że jest na wszystkie systemy operacyjne w telefonach. Nie zajmuje dużo miejsca a daje dużo frajdy.

Gra polega na 'walce o swoje terytorium', im więcej graczy tym lepiej. Mapy mają różne wielkości, im większa tym też lepsza zabawa. Żaden z graczy nie widzi gdzie inna osoba powiększa swoje terytorium, gdy się spotykają rozpoczyna się walka. Im więcej mamy pół tym więcej punktów możemy dać na dane pole, co może prowadzić do wygranej. Są także opcje grania z komputerem, co czasami nie jest tak łatwe.

Na początku nie mogłam zrozumieć tej gry w 100%, bo trudno ją wytłumaczyć. Jednak za trzecim razem już wymyśliłam swoją taktykę i nie byłam tak łatwym celem do pokonania.

Zdecydowanie polecam Wam ta grę, może urozmaicić nudny wykład, podróż czy nawet powrót autobusem w korku do domu.


piątek, 25 listopada 2016

Spersonalizowany kalendarz

Jakiś czas temu pisałam Wam w jednym z postów, że planuję zakupić Happy Planner. Moje plany jednak uległy zmianie. Na początku roku akademickiego, dzięki mojemu chłopakowi zdobyłam kalendarz, który zrobiła Politechnika Krakowska. Jednak nie zawierał on wszystkiego, co potrzebuje.  Postanowiłam, więc go nieco podrasować.
- Zaczęłam od wydrukowania kartki, na którym mam cały miesiąc, spełnia to rolę mojego grafiku. Pracuje i studiuję, więc zawsze muszę mieć jasno napisane, co danego dnia mnie czeka. Zapisuje tam godziny pracy, godziny zajęć oraz najważniejsze wydarzenia, wizyta u dentysty, itp.



- Kolejna kartka to miesięczne cele, można powiedzieć, że to ściągnąłem z wspomnianego Happy Planner’a. Spodobało mi się to, ponieważ dzięki temu mogę pilnować się i przyzwyczajać do robienia danej czynności codziennie. A że jestem zapominalska i wszystko szybko mi się nudzi to to jest idealny sposób na pilnowanie siebie i wyrobienie sobie rutyny.
- W swoim kalendarzu nie chciałam zapominać o blogu, dlatego także dodałam stronę gdzie planuje wszystkie swoje posty, piszę tam tytuły i planuje na dane daty, aby posty o tej samej tematyce nie pojawiały się zbyt często. Mam także w planach dodać kartkę odnośnie statystyki bloga jednak to dopiero od nowego roku.
- To, co oszczędziło mi troszkę pracy to 'strefa relaksu’, która już znajdowała się w moim kalendarzu. Znajdują się tam kolorowanki antystresowe oraz różne sudoku. Na pewno, gdy mi się to skończy to będę sobie to uzupełniać nowymi łamigłówkami.
- Bardzo przeszkadzało mi to, że nie mogę czegoś szybko znaleźć w swoim kalendarzu, dlatego przy użyciu małych karteczek i trójkątnych spinaczy, szybko stworzyłam sobie przedziałki gdzie się, co znajduje. Specjalnie ich nie przyklejałam abym mogła je dowolnie przesuwać i zmieniać w razie potrzeby.
- Główny znacznik danego tygodnia także stworzyłam z spinacza i dużej kolorowej zakładki.
- Duża rolę odgrywają kolorowe długopisy, którymi mogę napisać sobie wszystko zależnie od potrzeb.  Dzięki temu szybko odczytuje, co danego dnia muszę zrobić.



Jest to bardzo spersonalizowany kalendarz, każdy może, co innego potrzebować. Na pewno z biegiem czasu wymyślę kolejne dodatkowe rzeczy, które dołożę do mojego kalendarza.

Lubicie takie rzeczy?
Wolicie sami je zrobić czy kupić coś gotowego?

wtorek, 22 listopada 2016

Sweet 20

Piszę już do Was, jako dwudziestolatka, wczoraj miałam swoje urodziny. Stwierdziłam, że chcę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami. Szczerze nie sądzę, aby to, że mam 20 lat zmieniło moje życie diametralnie. Zrobiłam kilka pierwszych kroków, podjęłam pracę i była to najpoważniejsza decyzja. Zawsze chciałam pracować, ale nigdy nie miałam dosyć odwagi, aby zacząć. Mam swoje plany na przyszłość, które chcę za wszelką cenę zrealizować. Między innymi pracować w korporacji, gdy skończę studia, zdać prawo jazdy i wiele innych, które są dość prywatne. Udało mi się w niewielkim stopniu usamodzielnić, choć nadal mieszkam i jem z rodzicami to nie proszę ich o tak zwane „kieszonkowe”. Marzę jednak o małym własnym mieszkaniu, kawalerce, która będzie taka moja, ułożona przeze mnie od A do Z. Jednak żal mi pieniędzy na wynajem mieszkania, wolę nie odłożyć na coś 'większego'. Niby dwadzieścia lat a ja niekiedy patrząc na siebie czuję się na piętnastolatkę, nie czuje presji tego, że muszę stanąć mocno na nogi , gdy tylko mam okazję odlatuję marzeniami do swojej „magicznej krainy”. Ale przecież każdy ma coś w sobie z dziecka.

Nie cofnęłabym czasu, aby zmienić swoje decyzje, wiem, że wiele by to nie zmieniło. Nigdy nie mogłam się do końca zdecydować i co bym nie podjęła zawsze o coś walczę. Do samego końca. Choć na przykład na uczelni nie zawsze mi idzie dobrze, myślę że nie była to dobra decyzja, jednak po chwili uświadamiam sobie że ja tego chciałam i nadal tego chce, chce to umieć i muszę stanąć na wysokości zadania. Życie mamy jedno i nie wiadomo co by się miało przydarzyć, starajmy się przeżyć je jak najlepiej, po swojemu!


Miłego wieczoru  :)


sobota, 19 listopada 2016

Woda z cytryną

Kilka miesięcy temu zaczęłam pić  rano wodę z cytryną. Pół godziny przed planowanym posiłkiem pije wodę z sokiem z połowy cytryny i łyżeczką miodu, aby nie było aż tak kwaśne. Dowiedziałam się o tym przez Julkę Kobus, która mówiła o tym w jednym z swoich vlogów. Zaciekawiło mnie to i sama postanowiłam to przetestować. Zauważyłam, że mój organizm zaczął się oczyszczać. Jaki dokładny wpływ ma ta mieszanka na organizm to nie umiem Wam powiedzieć. U siebie na początku zauważyłam większy trądzik, jednak z upływem czasu zaczął maleć. Normalny przebieg, gdy na początku organizm się oczyszcza. Co do infekcji i mojej odporności to większego wpływu to nie miało, bo staram się zażywać tran. Jednak jest jeszcze jeden plus, ustabilizował i poprawił się mój metabolizm. Wiem wiem jest to dość nieprzyjemny temat, jednak jak kogoś to interesuje to warto o tym napisać. Nigdy nie miałam większych problemów trawiennych, zdarzały się tylko sporadycznie bóle brzucha. Teraz zauważam ich o wiele mniej. Więc to bardzo mnie cieszy. Choć  się po tym nie chudnie, bo nie jest to magiczna mikstura spalająca tkankę tłuszczową.
Jestem zadowolona ze zaczęłam tą kuracje i mam nadzieję, że z biegiem czasu przyniesie jeszcze więcej korzyści dla mojego organizmu.


Piliście kiedyś wodę z cytryną ?

środa, 16 listopada 2016

| Cztery w rzędzie |

Coraz więcej na moim blogu gier, ale wciągnęłam się w ten temat. Już planuję zakup kolejnych, a zostało mi jeszcze ich trochę do pokazania. Mogę Wam zdradzić rąbek tajemnicy, że nawet będą jakieś gry na telefon, ale to później.
Dziś chcę Wam pokazać kolejną grę z sklepu Tiger, jest to jak na razie ostatnia w mojej kolekcji z tego sklepu. Kosztowała około 10 zł i kupiłam ją w Sopocie, ale widziałam ją w Krakowie tylko w innej wersji kolorystycznej. W pudełku mamy żetony i plastikową "planszę" gdzie wrzucamy żetony. Jest bardzo dobrze wykonana, jak na tak niską cenę. Gra jest dla dwóch osób, na przemian wrzuca się żetony i ten kto pierwszy ułoży 4 w jednej linii, pionowo, poziomo lub na skos - wygrywa. Można powiedzieć ze to taka bardziej rozwinięta gra w kółko i krzyżyk, mnie i mojego chłopaka bardzo wciągnęła, bo trzeba obrać strategię i równocześnie obalić strategię przeciwnika. Zdecydowanie polecam!


niedziela, 13 listopada 2016

Gadżety, które są przydatne #4 | Nerka - szaszetka

Ostatnimi czasy zaczęłam często używać mojej „nerki” – saszetki na wszystkie najważniejsze rzeczy. Początkowo kupiłam ja, aby mieć ja na wyjazdy na rolki czy rower, używałam jej także w podróży, żeby na stacji nie brać wielkiego plecaka czy torby. A teraz także używałam jej do pracy, ponieważ nie mieliśmy szatni i nie chciałam aby ktoś okradł mi cenne rzeczy, wolałam mieć je przy sobie. Kupiłam ją przez allegro za cenę chyba 7 zł, nie pamiętam dobrze, ponieważ już mam ja dość długo a kupowałam ja z innymi rzeczami. Jak na tak częste użytkowanie to trzyma się dość dobrze, fakt faktem w niektórych miejscach puściły mi szwy ale udało się to naprawić. Prałam ją nawet i nic nie wyblakła, materiał i rozmiar zachował się ten sam. Zdecydowanie polecam taki gadżet.



Korzystacie, lubicie takie saszetki ?

piątek, 11 listopada 2016

W poszukiwaniu idealnego podkładu #3 – REVLON COLORSTAY 180 SAND BEIGE

Mogę oficjalnie oznajmić, że na ten moment zakończyłem poszukiwanie idealnego podkładu. Od około 4 miesięcy używam jednego i tego samego podkładu, jest to Revlon Colorstay 18 Sand Beige. Poznałam go dzięki mojej koleżance. Wybierałyśmy się na imprezę i pożyczyła mi go. Po powrocie zauważyłam wielki plus, pomimo tańca, temperatury w klubie, dotykania twarzy, podkład był prawie w takim stanie, w jakim go nałożyłam. Bardzo dobrze się trzyma na twarzy, choć jest to jeden z cięższych podkładów. Bardzo ładnie maskuje przebarwienia i niedoskonałości, nie wysusza skóry. Ja zawsze pod podkład daje warstwę kremu, ponieważ przez leki moja skóra się wysusza, i podkład lekko matowi skórę. Stacjonarnie kosztuje 60/70 zł, jednak przez internet lub empik online można go kupić za około 30zl. Buteleczka jest bardzo wydajna, bo podkładu nie trzeba używać dużo. Jedyny minus to to, że jest odkręcany i nie ma pompki, ale z tym łatwo sobie poradzić, tylko trzeba uważać żeby się nie wywrócił, gdy jest otwarty. Mi jedna buteleczka starcza na ponad 2 miesiące.
Polecam go każdemu, a zwłaszcza tym, co borykają się z niedoskonałościami.
Stosowałyście /stosowaliście go kiedyś? Jakie są wasze opinie?



Z tą serią powrócę w lecie, ponieważ mam w planach znaleźć idealny dla mnie krem BB.

*Podczas pisania tego postu podkład mi się skończył i czekam na nowy wiec postanowiłam dodać Wam ładniejsze zdjęcie z internetu.

poniedziałek, 7 listopada 2016

| Kółko i krzyżyk |

Każdy zna ta grę, jest ona najczęściej wykorzystywana w szkole na 'nudnych' lekcjach. Lubimy w nią grać jednak nikomu nie chce się nigdy tego cały czas rysować, mówię tu o grze 'kółko i krzyżyk'. Sama lubię w nią grać, jednak nie zawsze ma się pod ręką kartę i długopis. Będąc w Sopocie zauważyłam ta grę w wersji drewnianej, oczywiście było to w Tigerze. Kupiłam ją chyba za 6 zł. Razem z moim chłopakiem wiedzieliśmy, że to będzie idealna opcja na podróże. Jest bardzo ładnie i solidnie zrobiona,  serduszka i kwiatuszki są urocze i wygodnie się nimi gra. Jedyne, co to sama musiałam wymyślić jakiś pokrowiec, aby te elementy się nie pogubiły. Ogólnie gra popularna i każdemu sprawi radość.


piątek, 4 listopada 2016

flying tiger copenhagen

Na świecie jest tyle sklepów a ja uparłam się na ten jeden -  Tiger. Moja historia z nim zaczęła się na początku tego roku. Usłyszałam o nim na filmiku Red Lipstic Monster. Szukałam go i wtedy pokazało mi się, że jest między innymi w Warszawie, ale niestety w Krakowie go nie było. Byłam niezadowolona, ale kilka miesięcy później miałam okazję jechać z chórem do Warszawy. Gdy tam dopadłam ten sklep, nie zdążyłam przejść całego a już musiałam wracać, zdenerwowanie towarzyszące temu było nie do opisania. W wakacje niespodziewanie zobaczyłam Tigera w Sopocie. Mieszkałam w Gdyni przez dwa tygodnie, więc dojazd autobusem do Sopotu nie stanowił problemu.  Byłam w tym sklepie zawsze, gdy byłam w Sopocie. Obkupiłam się tam, no bo 'przecież u mnie tego nie ma'. Kilka tygodni po powrocie, piszę do mnie koleżanka która tak jak ja uwielbia ten sklep. Otóż Tiger otworzono w Krakowie!!! Gdy tylko to usłyszałam wiedziałam że to będzie pierwsze miejsce które odwiedzę. Jest on na ulicy Floriańskiej więc nie trudno do niego trafić.
Sklep bardzo mi odpowiada z tego względu że wiele rzeczy tam jest z różnych kategorii. Znajdziemy rzeczy papiernicze, do kuchni, łazienki, gadżety, itp. Jest świetnym sklepem by znaleźć komuś coś na prezent. Jego stylistyka także mi odpowiada, chociaż mogliby mieć więcej rzeczy dekoracyjnych w pomarańczowym kolorze. :D mój chłopak śmieje się że jak ja tam wchodzę to czas dla mnie staje. Już teraz czaję się na kilka gier które tam są.



A Wy lubicie ten sklep, byliście w nim kiedyś?

wtorek, 1 listopada 2016

Gadżety, które są przydatne #3 | Hamburger - mini głośnik

Większość z nas nie wyobraża sobie dnia bez posłuchania muzyki. Jedni słuchają ja wręcz cały czas na słuchawkach, inni przez radio lub komputer. Gdy jechałam na wakacje pod przyczepę to wiedziałam że nie będę słuchać muzyki w niej przez słuchawki, zwłaszcza że miałam w niej mieszkać z dwoma koleżankami. Problem sam się nie rozwiązał ponieważ nie mam muzyki na telefonie a na mp4. Rozwiązanie nie jest zaskakujące, poszperałam w internecie za głośnikiem. Najważniejszą funkcją była wtyczka mini Jack 3,5 mm. W sklepach jest tyle opcji, mi zależało na czymś małym i dobrym. Wybór trafił na głośnik - hamburger. Zapłaciłam około 20 zł z przesyłką. Głośnik daje na prawdę ładny dźwięk, można do niego podłączyć wiele urządzeń. Sprawdził mi się nawet podczas sprzątania łazienki. Ogólnie teraz głośniki jeszcze bardziej się rozwinęły, ja swój kupiłam już rok temu i jestem z niego bardzo zadowolona.

Korzystacie z tego typu urządzenia?

niedziela, 30 października 2016

| Mini poplątaniec |

Czas zmieniony? Pamiętaliście? Wieczory są coraz chłodniejsze, więc wskakujcie pod ciepły koc i razem z rodzina wykorzystajcie godzinę, którą zyskaliśmy. A pomysł na dzisiejszy wieczór to twister. Ale komu się chce wychodzić spod kocyka, o tym nie ma mowy, otóż jest to twister na palce. Kupiłam go w sklepie Tiger w Sopocie za chyba 6 lub 8 zł. Mogę powiedzieć, że w Krakowie także otworzyli ten sklep jest na ulicy Floriańskiej.
Gra jest bardzo fajna dla dwóch osób, siadacie na łóżku i gracie. Im ktoś lepiej umie wyginać palce tym lepiej. Ja kupiłam tą grę z myślą o podróży w pociągu. Wtedy czas dłuży się nieubłaganie.
Gra mieści się w małym pudełku, w którym znajdujemy dwie plansze. Jedna jest z strzałką, którą kręcimy gdzie nasze palce mają się znaleźć, a druga jest matą do układania palców. Gra jest po angielsku, więc tylko musimy się nauczyć nazw poszczególnych palców, ale to przecież nie problem, większość z nas i tak je zna.



Co myślicie o tej grze? Pokusilibyście się na zagranie w nią?

środa, 26 października 2016

Praca a studia

W liceum zawsze myślałam że nie da się pogodzić pracy i nauki. Dużo przedmiotów, zadań,  sprawdzianów. Gdy poszłam na studia na pierwszym roku nie wyobrażałam sobie pracować. Nowe przedmioty, wiele braków po liceum, całe weekendy nad książkami. Miało to swoje minusy, nie mogłam na wszystko sobie pozwolić. Teraz gdy jestem na drugim roku zaczęłam pracę. Nie chcę tu pisać gdzie pracuje bo to nie istotne.
Wiele weekendów mam zapełnionych pracą, a następnie muszę wstawać wcześnie rano w poniedziałek. Nie jest to wygodne bo śpię wtedy około 2/3 h. Zazwyczaj wtedy wszystko dookoła mnie denerwuje, ludzie wydaja się drażnić mnie na każdym kroku, zmęczenie zamyka mi oczy i potrafię zasypiać na siedząco. Praca jednak bardzo mi pomogła w organizacji czasu. Nie śpię całymi dniami, nie obijam się przed komputerem. Wiem że mam mało czasu i poświęcam to na naukę. Jednak blog na tym cierpi chociaż staram się i będę się starać aby wszystko pojawiało się regularnie. Zazwyczaj podczas przerw pomiędzy zajęciami wykorzystuje ten czas na naukę, lecę tylko po dobrą kawę i siadam w czytelni. Robiłam tak zazwyczaj, ale wtedy albo z kimś gadałam albo spędzałam ten czas na telefonie, a teraz na prawdę staram się czegoś pouczyć. Podzielić dwa tak istotne obowiązki nie jest łatwo, albo i jest, w sumie to moja pierwsza taka poważniejsza praca.

A Wy godziliście kiedyś naukę z pracą, a może nadal i pracujecie i się uczycie, jakie były Wasze odczucia?



Wiem, że ostatnio moje posty są krótsze, mniej tekstu jedno zdjęcie, ale wolę napisać coś krótkiego a zwięzłego niż lać wodę której większość nie ma siły czytać :)

czwartek, 20 października 2016

W poszukiwaniu idealnego podkładu #2 – SORAYA EXPERT MATT

Nareszcie udało mi się zebrać na napisanie tego postu. Pierwszy post z tej serii był już bardzo dawno a mi udało się przetestować już kolejny podkład. Drugi podkład, jaki testowałam jest także z firmy Soraya, Expert Matt Make-up matujący 01.
Nie umiem Wam opisać od A do Z tego podkładu, ale taka krótką opinię postaram się zewrzeć w kilku punktach.

- buteleczka jest bardzo wygodna w użyciu, pompka ułatwia dozowanie podkładu, co bardzo mi pasuje
- kolor podkładu w przypadku 01 jest bardzo jasny, więc musiałam go lekko przyciemniać potem
- szybko się zciera
- nie daje dużego krycia, co według mnie jest minusem
- z tym expert matt też bym się spierała, bo twarz wcale nie wydaje się być matowa
- nie wysusza skóry, więc tu ma plus
- producent obiecuje długotrwały efekt do 15h, ograniczyłabym to jednak do 5h


Ogólnie, podkład nie jest najgorszy, bo korzystam z niego od czasu do czasu. Jednak nadal nie spełnia moich oczekiwań.
A co Wy o nim myślicie?

niedziela, 16 października 2016

Choroba

Piszę do Was z telefonu. Pomysłów na posty mi nie brakuje ale niestety choroba pokrzyżowała moje plany. Aktualnie leżę w łóżku i nie mam zamiaru wystawić nawet małego palca poza kołdrę. Ciągła bieganina między domem, uczelnią i pracą nie wyszła mi na dobre. Gdy tylko się wykuruje to wracam do Was!!!
Może zna ktoś z Was dobry lek na bolące gardło i ciągły katar??


wtorek, 11 października 2016

Kości

Ostatnio wyciągnęłam się w oglądanie serialu "Kości". Na początku oglądałam odcinki które leciały na kanale FOX. Jednak gdy serial mi się bardzo spodobał stwierdziłam, że trzeba go oglądnąć od deski do deski i zaczęłam od pierwszego sezonu. Aktualnie jestem w czwartym. Oglądam go gdy mam czas, ale jak mnie pochłonie to kończę o trzeciej w nocy.
Nigdy za kryminałami nie przepadałam i nie sądziłam, że coś takie może mi się aż tak spodobać. Najbardziej podoba mi się to, że nadają szkieletowi którego znajdują osobowość, twarz, nazwisko. Jakby dawali mu drugie życie. Może to tylko serial, ale podziwiam ludzi którzy pracują tak na co dzień.

A Wy oglądaliście ten serial?  Co o nim sądzicie?


sobota, 8 października 2016

| Gra w inteligencję |

Dzisiejszą grę na pewno każdy zna.  "Państwa, miasta" gra idealna na długie podróże w pociągu czy autokarze albo na wieczory.  Można w nią grać w dwie osoby albo i z grupą znajomych. Gra dla każdego, uczy i bawi. Ja jako dziecko dostałam ją pod choinkę. W tym wydaniu nazwali ją "gra w inteligencję". W pudełku znajdujemy gotowe bloczki z tabelką,  plansze z kategoriami i alfabetem oraz instrukcje. Oczywiście nie trzeba mieć tego w pudełeczku bo wystarczy kartka i długopis. Kategorie możemy wymyślać sami, np. tytuł książki, ulica. Wszystko możecie dostosować do siebie. Szczerze to dopiero teraz polubiłam tą grę, bo jako dziecko niewiele wiedziałam i większości nie wpisywałam.
A Wy lubicie tą grę, często w nią gracie?



środa, 5 października 2016

Gadżety, które są przydatne #2 | Pokrowiec na ramię do biegania

Dziś chce wam napisać o bardzo przydatnym gadżecie. Przyda się on osobom które są dość aktywne.
Bardzo lubię kontrolować ilość kilometrów które przebiegłam lub przejechałam. Odkąd mam nowy telefon miałam obawy przed tym aby podczas biegania trzymać go w ręce. Postanowiłam więc kupić opaskę na rękę która będzie trzymać mój telefon. Postawiłam na sprawdzone allegro, zakup z przesyłką wyniósł mnie niewiele ponad 20 zł. Po około 5 dniach licząc z weekendem paczka była u mnie. Przyszła bardzo ładnie zapakowana, opaska była w bardzo dobrym stanie. Tego samego dnia postanowiłam ja przetestować. Pasuje na moją rękę która jest dosyć chuda i bałam się że opaska będzie się zsuwać. Telefon jest w niej bardzo dobrze zabezpieczony, a folia nie utrudnia dotyku ekranu. Podczas deszczu jej nie testowałam, i chyba nie będę.
Podczas biegów sprawdza się wyśmienicie, podczas przejażdżek na rowerze także. Mam w planach sprawdzić ja na kajakach.

Ogólnie bardzo polecam zakup takiego gadżetu, jeżeli tylko uważacie że będzie Wam potrzebny.


niedziela, 2 października 2016

Pole Dance

Tego typu trening wzbudza wiele zbieżnych opinii. Miałam okazję go wypróbować, nie na siłowni a w klubie gdzie można go trenować. Wejściówkę dostałam na swoje 18 urodziny, jednak wykorzystałam ja dopiero przed 19 urodzinami. Dokładnie byłam na indywidualnej lekcji. Na początku nie wiedziałam jak to będzie, jak się będę czuć. Do tego musiałam być skąpo ubrana, aby mieć lepsza przyczepność do rurki. Gdy już weszłam na salę i zaczęłam robić pierwsze figury, krok po kroku szło mi lepiej, spodobało mi się to. Nie mogę powiedzieć, że jest to obniżanie się, jest to forma tańca, tańca który jest równie piękny jak tango. Nie można postrzegać tego jako treningu dla striptizerek. Jestem wielka fanka tańca, dlatego będę tego bronić. Udało mi się nawet na tej lekcji nauczyć kilku trudniejszych figur.  Jedno co trzeba wiedzieć, mocne ręce to podstawa. Na rurce nie wisimy a podciągamy się. Bardzo żałowałam że miałam okazję spróbować tylko raz, ponieważ kontynuacja tego nie jest na razie na mają kieszeń.

Serdecznie zapraszam wszystkie panie na spróbowanie tego zmysłowego tańca.


czwartek, 29 września 2016

Evree

Od czasu do czasu bardzo lubię napisać wam o czymś, co sprawdza się u mnie w 100 % z kosmetyków. Tym razem przypadło na krem do rąk filmy EVREE. Dowiedziałam się o nim od Red Lipstick Monster. Zachwalała go dla osób, które chcą odratować zniszczone dłonie. Ja nigdy nie mogłam trafić na krem do rąk, który by mi pasował, jedne zostawiały na rękach taka tłustą powłokę na długi czas, co mnie denerwowało, bo wszystko było potem tłuste, inne nie nawilżały rąk wystarczająco. Dopiero, gdy trafiłam na krem z EVREE moje problemy się rozwiązały. Szybko się wchłania, ma cudowny zapach i dobrze nawilża a nie zostawia tłustej powłoki. Moje ręce bardzo szybko się wysuszają, w zimie zwłaszcza od razu pękają, powstają rany które pieką przy każdym dotknięciu. Kilka dni z rzędu, gdy tylko na noc posmaruje ręce tym kremem i wszystko wraca do normy. Podoba mi się też to że gdy już skóra mi popęka i posmaruję ją kremem to nic nie szczypie i nie boli, a to w przypadku innych kremów często się zdarzało.

Jednym słowem na zbliżający się okres jesienny a potem zimowy bardzo polecam ten krem.


poniedziałek, 26 września 2016

| Scrabble |

W wakacje razem z moim chłopakiem bardzo polubiliśmy granie w gry planszowe. Nie każdy lubi tak spędzać czas, jednak nam to bardzo odpowiada. Kupiliśmy już kilka gier, a kilka mamy w domach od lat. Dlatego stwierdziłam, że będzie to bardzo fajny pomysł na nową serię, może kogoś zarażę graniem w gry planszowe.

Na pierwszy ogień pójdą Scrabble, gra znana przez wszystkich jednak ja nie miałam okazji często w nią grać. Gra jest mojego chłopaka, więc nie umiem Wam powiedzieć ile kosztowała.  Wszystko mieści się w małym zgrabnym plastikowym pudełeczku, które jest idealne żeby zmieścić je na wyjazd do walizki. Plansza nie jest papierowa a plastikowa, literki do niej wciskamy (nie ma potem problemu żeby je wyjąc), więc nawet w pociągu można w nią grać, bo nic nam nie ucieknie. Podstawki na literki także są schowane w jednej z bocznych skrytek. Skrytkę na literki znalazłam przypadkowo, gdy chciałam schować podstawki, otworzyłam drugi bok i tak ukazała mi się przestrzeń na literki. Trzeba pamiętać, że muszą wszystkie leżeć płasko, jest z tym trochę problemu żeby je schować, ale jak się je ładnie poukłada z woreczkiem to wszystko elegancko się zamyka.

Bardzo polubiłam ta grę, rozwija naszą kreatywność. Można także ustalić, że wymyślamy słowa tylko z danej kategorii, grę tą można urozmaicać na wiele sposobów i dlatego tak bardzo ją lubię.


piątek, 23 września 2016

#LOW

Udało się wrócić na siłownię, na razie na darmowym karnecie do 30 września, ale poważnie myślę nad kupnem karnetu już na październik. Powrót na siłownię oznacza powrót postów z serii 'Treningi z siłowni'. I tak na pierwszy rzut idzie trening o nazwie Low.

Jest to trening na rowerach, coś na zasadzie spinningu, jeżeli komuś to określenie pomaga w wyobrażeniu sobie tego roweru. Można go porównać do roweru kolarskiego. Każdy ma możliwość dostosować w tym rowerze wszystko, wysokość siodełka, odległości siodełka od kierownicy, wysokość kierownicy a nawet jej nachylenie. No i oczywiście ten rower posiada pokrętło do dodawania obciążenia. Jak dla mnie która jeździ na rowerze okazyjnie ten trening nie był bardzo męczący. Obciążenie ustawiamy sobie sami według własnych możliwości. Podczas treningu jest spokojna jazda,  podbiegi w górach, czyli jazda na stojąco przez 8 sekund potem przez 8 sekund na siedząco i tak kilkanaście razy.  Jest też 'jazda po piasku', czyli jazda z dużym obciążeniem ale nadal w stałym tempie, nie za szybkim i nie za wolnym. Następnie 'uciekaliśmy przed burzą', czyli jazda szybka, stałym tempem ale z małym obciążeniem która trwała 7 minut. Także jechaliśmy po 'lekkim wzniesieniu', czyli przez 4,5 minuty jechaliśmy na średnim obciążeniu na stojąco. Nie było to aż takie trudne jak mogłoby się wydawać. Po tym wszystkim jedziemy na lekkim obciążeniu stałym tempem. Na koniec ćwiczenia oddechowe i rozciąganie nóg. Ogólnie zajęcia trwały 50 minut i jestem z nich bardzo zadowolona. W niektórych sytuacjach można zamknąć oczy wsłuchać się w muzykę i całkowicie się odciąć od świata. Sytuację które Wam opisałam według mnie urozmaicają te treningi. Na pewno jeszcze nie raz wybiorę się na ten trening i bardzo was zachęcam gdy tylko będziecie mieć okazję żebyście spróbowali.
Tego typu zajęcia są bardzo fajną sprawa gdy kończy się sezon rowerowy. Ja przynajmniej nie preferuje jazdy rowerem jesienią czy zimą, ponieważ bardzo łatwo można się rozchorować. A też nigdy nie widziałam nikogo w mroźny dzień na rowerze.

Po treningu rozmawiałam z trenerką,  powiedziała nam że są ludzie którzy jeżdżą na rowerach a na takich zajęciach się męczą, ale są też ludzie który preferują to i to. Mówiła nam że takie zajęcia bardzo pomagają w utrzymaniu formy i dają duże efekty.


wtorek, 20 września 2016

Moja pielęgnacja twarzy - oczyszczanie

Dawno już nie pisałam postu kosmetycznego. Ostatnio zauważyłam dużą poprawę na mojej cerze, dlatego postanowiłam napisać co stosuje do codziennej pielęgnacji, a dokładniej do mycia twarzy.
Wiele osób spiera się z tym czy cerę skłonna do trądziku powinno się peelingować. Pani dermatolog raz powiedziała mi że powinnam to robić bardzo rzadko i tylko naturalnymi peelingami. Kosmetyczka mi mówiła że można, a nawet byłam u niej na zabiegu gdzie także moja skóra została wypeelingowana.  Opinii jest wiele, zawsze ten krok może każdy pominąć. W głównej mierze staram się nie stawiać na kosmetyki z Under20 czy z Garniera. Stosowałam je i stwierdzam że wyrzuciłam tylko pieniądze w błoto. Ale to także tylko moja opinia, każdy przecież ma inną skórę. Przejdźmy wiec do mojej pielęgnacji:

1. Energizujący żel-scrub do mycia twarzy, szyi i dekoltu Skin Drink Virgin Mojito od Perfecty. Kupiłam go stosunkowo niedawno, po tym jak nie znalazłam swojego peelingu w saszetkach od Barwy Siarkowej. Był on na promocji, chyba zapłaciłam coś koło 7 zł. Wydaje mi się że jest to mój pierwszy produkt z Perfekty i jestem z niego zadowolona. Stosuję go zazwyczaj wieczorem podczas zmywania makijażu, a czasami przed nałożeniem maseczki. Jest bardzo przyjemny, drobinek jest niewiele jak na tak dużą butelkę więc jest to bardzo delikatny peeling.

2. LA ROCHE-POSAY EFFACLAR GEL MOUSSANT PURIFYING. W moje ręce trafił przypadkowo. Poprosiłam mamę aby z tej firmy kupiła mi krem, niestety nie było i kupiła żel. Kosztował on 36,99 zł. Po nim zauważyłam największą poprawę, twarz nie jest czerwona, wszystko łatwo się goi i bardzo dobrze czyści. Zapachu nie ma najprzyjemniejszego, ale za to bardzo łatwo się pieni i dzięki temu mycie jest bardzo przyjemne. Dwie pompki wystarczają mi na umycie twarzy, szyi i dekoltu. Serdecznie polecam!

3. Barwa Siarkowa, specjalistyczne antybakteryjne mydło siarkowe w kostce. To mydło stosuje do mycia twarzy już bardzo długo, jest to moja któraś z kolei kostka. Takie mydło spokojnie wystarcza na pół roku. Jak się dostanie do oczu to szczypie niemiłosiernie, to trzeba napisać. Czyści bardzo dobrze, ale nie widać na twarzy większych efektów.

4. Oczyszczanie - Liście Manuka, żel myjący normalizujący na dzień / na noc. Zużyłam tego żelu dwie buteleczki, jak widać na zdjęciu jest już to już końcówka. Nie mogłabym go pominąć bo to także bardzo dobry produkt. Dobrze czyści twarz, jest delikatny. Nie ma wielkich efektów ale „uspokaja” zaczerwienioną skórę.

Oczywiście nie stosuję wszystkiego na raz. Zazwyczaj punkt 2 i 4 stosuję wymiennie, jeżeli akurat mam te dwa. Mydło stosuję rano i wieczorem, a peeling tak jak pisałam na początku.


Jeżeli posty tego typu wam się podobają to mogę jeszcze napisać o moim ulubionych maseczkach.

czwartek, 15 września 2016

5. Bieg Charytatywny Fundacji TESCO

10 września odbył się 5. Bieg Charytatywny Fundacji TESCO. Razem z moim chłopakiem miesiąc wcześniej zdecydowaliśmy się na udział w tej imprezie.  Do wyboru był Bieg Rodzinny na 3,5 km oraz Bieg Główny na 10 km. Jeżeli pamiętacie w tamtym roku brałam udział w 4. edycji i obiecałam obie wtedy że w tym roku pobiegnę na 10 km. Niestety wyszło jak wyszło, długa przerwa od biegania skutkowała wyborem biegu na 3,5 km. Ale nic straconego, za rok już uda się na 10 km!

Jestem bardzo zadowolona z takich akcji. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Mogę Wam powiedzieć że udało się uzbierać w sobotę wystarczającą ilość pieniędzy na robot rehabilitacyjny dla pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.  Planuję brać udział, oczywiście w miarę moich możliwości, w wielu takich imprezach.

Aby zapisać się na bieg musiałam wpłacić 30 zł. Przy obieraniu pakietu startowego oczywiście odebrałam siatkę pełna dobroci od sponsorów i cudowną koszulkę.  Możecie stwierdzić ze pieniądze które wpłaciłam to kwota za to co dostałam, otóż nie. To co dostaje jest od sponsorów, którzy wspomagają ta akcję, szczerze mogłabym nic nie dostawać.

Ogólnie bieg przebiegł przyjemnie, chociaż pogoda nie była najlepsza, bo słonce nas nie oszczędzało. Udało mi się pokonać metę w czasie podobnym do ubiegłorocznego.  Stwierdziłam jednak że zbyt mało trenowałam by szybciej ukończyć bieg, ale nic straconego.


Nie obyło się bez nagrania relacji z tego biegu. Wiele zawdzięczam mojej koleżance która przyjechała specjalnie po to aby nas nagrać. Nie byliśmy w stanie sami siebie nagrać przy mecie.  Przy jej pomocy stworzyliśmy naprawdę świetna pamiątkę. Zapraszam do oglądania :D


sobota, 10 września 2016

Otwórz usta. Pobierz wymaz. Zostań dawcą!

Już dawno miałam Wam o tym pisać i w sumie nie wiem czemu nie napisałam, ponieważ jest to dla mnie dość istotna sprawa.  Decyzje o zastaniu dawcą podjęłam już na początku liceum. Pierwszym krokiem było oświadczenie woli które mam w portfelu. Dopiero po dłuższym czasie przez YouTube-rkę Red Lipstick Monster dowiedziałam się o fundacji DKMS. Zainteresowałam się tym od razu po oglądnięciu jej filmu na ten temat. Jednak wtedy jeszcze ostatecznej decyzji nie podjęłam. Jedyne co mnie ograniczało to moja waga, która przez wiele lat nie była prawidłowa. Na początku tego roku udało mi się osiągnąć prawidłową wagę i wysłać prośbę o wysłanie zestawu rejestracyjnego. Udało mi się nawet namówić mojego chłopaka abyśmy razem wysłali nasze próbki. W zestawie otrzymujemy formularz, dwa patyczki do pobrania wymazu oraz kopertę zwrotną. Jeżeli nie wiesz jak to zrobić, spokojnie w zestawie rejestracyjnym znajdziesz wszystkie potrzebne instrukcje. Po wysłaniu waszych próbek, analiza i badanie zajmuje około 3/4 miesięcy. Po tym czasie przychodzi do Was karta potwierdzająca że jesteście dawcą szpiku.  Gdy znajdzie się ktoś, komu możecie pomóc w walce z rakiem krwi, czyli z białaczką, fundacja się z wami kontaktuje. Może to nastąpić szybko, lub po kilku latach.


U mnie na uczelni co jakiś czas jest cała impreza na której można pobrać wymaz. Ułatwia to sprawę, ponieważ na miejscu zabierają od Was wszystko i nie trzeba latać po poczcie. Jednak, co do tej imprezy. Gdy przed zajęciami mój kolega powiedział Nam że DKMS przyjechało wiele osób od razu chciało tam iść, jednak wybuchła dyskusja na temat : Czy osoba z tatuażami może być dawcą? Jedni mówili, że nie, inni nie mieli zdania, w końcu do niczego ta dyskusja nie doprowadziła. Wracając z uczelni stwierdziłam że muszę to sprawdzić, ponieważ wtedy o zostaniu dawcą myślałam dość poważnie, ale także chciałam w przyszłości mieć tatuaż, a przecież jedno wyklucza drugie.  I wtedy znalazłam, że da się to pogodzić. Osoby z tatuażem, które robiły je wiele lat wcześniej nie maja się czym martwić, nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak, gdy jesteśmy dawcą i chcemy zrobić tatuaż musimy to zgłosić w bazie dawców DKMS. Wystarczy jeden telefon, który powoduje to że na okres 6 miesięcy jesteśmy niewidoczni w bazie. A dlaczego? Taki okres czasu może pokazać że niczym nie zaraziliśmy się w studiu. Po upływie tego czasu, z powrotem wracamy na listę potencjalnych dawców. I problem został rozwiązany!

Informacja DKMS Polska:
- Według standardów Fundacji DKMS Polska, każda zarejestrowana osoba po wykonaniu tatuażu lub piercingu jest blokowana w bazie na 6 miesięcy. Oznacza to, że w tym czasie jej dane nie są widoczne w światowej bazie dawców szpiku i nie może zostać dawcą. Po upływie pół roku blokada zostaje automatycznie zdjęta i dawca jest z powrotem uwzględniany przez ośrodki poszukiwawcze. Ten okres ochronny niezbędny jest ze względu na bezpieczeństwo dawcy i biorcy oraz ze względu na ryzyko różnego rodzaju infekcji, do których może dojść podczas wykonywania tatuażu lub piercingu, a których okres inkubacji wynosić może kilka miesięcy – Magdalena Wilk, Koordynator ds. Pobrań

Pamiętajcie, ta decyzja musi być przemyślana, ponieważ dawcą jest się do 60 roku życia.
Tu możecie się zarejestrować: www.dkms.pl/pl/zostan-dawca
Tu możecie zobaczyć wspomniany przeze mnie filmik Red Lipstick Monster: www.youtube.com

Jest ktoś z Was dawcą? Zastanawialiście się nad tym? Mi zostało tylko przemóc się do oddania krwi :D

poniedziałek, 5 września 2016

Gadżety, które są przydatne #1 | Selfie stick

Ostatnio wymyśliłam nową serię, pewnie nie będzie się często pojawiać, ale mam już dwa pomysły z tej serii. Dobra, ale nie powiedziałam na czym ona będzie polegać. Otóż, ostatnimi czasy dużo kupuję przez allegro, ale także w sklepach stacjonarnych. Postanowiłam że będę Wam pisać moje opinie na temat jakiegoś gadżetu. Mam nadzieję, że Was to zainteresuje.

Na pierwszy ogień idzie selfie stick. Kupiłam go w Careffour za cenę 19.99 zł. Był to dość szybki zakup, ponieważ chciałam mieć go już przed wyjazdem, dlatego właśnie zrezygnowałam z zakupu na allegro, ponieważ paczka mogłaby do mnie nie dotrzeć.

Dlaczego się na niego zdecydowałam?
Odkąd mam z chłopakiem kanał na YouTube było coraz ciężej nakręcać nas telefonem. Selfie stick umożliwił nam lepsze ujęcia, to był główny powód, dla którego go kupiliśmy.

Opis produktu:
Firma MANTA, selfie stick jest bardzo dobrze wykonany, rozwija się od 22 – 110 cm i udźwignie ciężar max. 500g. Taka rozpiętość ułatwiła nam ujęcia gdzie chcieliśmy pokazać, co jest za nami. Zdjęcia robi się też bardzo wygodnie. Jednak jest jeden minus, nie pasuje do każdego telefonu. Jeżeli telefon nie posiada przycisku migawki, lub w ustawieniach nie da się przycisku głośności zmienić na migawkę selfie stick nie zadziała. Dla przykładu mój chłopak ma HTC Desire 610 na którym selfie stick nie działa, a już na SONY Xperia XA czy M, iPhone 5s działa. Nie składa się do małych rozmiarów, jednak to nie najmniejszej torebki spokojnie wejdzie. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego gadżetu ponieważ ułatwia robienie zdjęć i filmów. Może na co dzień dziwnie to wygląda gdy ktoś z tego korzysta, ale śmiech śmiechem, jest to bardzo pomocne.


A Wy korzystaliście/korzystacie z selfie stick?

środa, 31 sierpnia 2016

Koniec leniuchowania!

Po długiej przerwie ciężko jest wrócić do regularnych treningów. Zrobimy jeden trening, na następny dzień wszystko nas boli i już się zniechęcamy. Do tego minęło lato i po co nam idealna figura na zimę skoro zakryjemy ją warstwami ubrań i grubymi kurtkami.  Ja swoją dłuższą przerwę już miałam, teraz czas na zmianę!

Dlaczego znowu podejmuję wolę walki? Chcę, aby moja sylwetka pasowała mi w 100%. Stwierdziłam, że napiszę co mnie motywuje, aby porzucić wygodny fotel i smakołyki.

- Minione lato mi nie przeszkadza, przecież już mogę zacząć ćwiczyć do następnego. A im dłużej będę ćwiczyć tym efekty będą o niebo lepsze.

- Słodkości, kto ich nie lubi. Ja mogę je pożerać bez końca, rodzynki w czekoladzie, żelki, batoniki, mniam. Jednak nie tylko moja figura tego nie lubi, a także moja cera. Dokładnie nie wiem co jak działa, ale po zjedzeniu dużej ilości czekolady na mojej twarzy pokazuje się o wiele więcej wyprysków.  Dlatego też jakieś 9 lat temu przestałam jeść chipsy.

- Wspólne treningi. To jest koło napędowe wszystkiego. Razem z moim chłopakiem pilnujemy się nawzajem. Jeżeli jesteś sam/sama nic straconego, przekonaj przyjaciela/ przyjaciółkę i ćwiczcie razem, ja tak zrobiłam rok temu, niestety moja koleżanka kilka miesięcy temu się przeprowadziła i to był jednym z powodów dla których zaczęła się moja przerwa. W grupie zawsze raźniej!

- Pomysły na filmy. Odkąd mamy z chłopakiem kanał na YouTube, jestem chodzącym pomysłem na filmy.  Między innymi na te z treningami. A przecież do takich filmów tez trzeba się przyłożyć i ćwiczyć!

- Karnet na siłownię. Nieobowiązkowy, ale przydatny. Ostatnio w kilku gazetach, takich jak Be Active czy Viva była karta na miesiąc którą można wykorzystać we wszystkich klubach sieci Calypso Fitness, Fitness Academy i Egurrola Fitness Club! Siłownia ułatwia treningi, ale kto powiedział że nie można ćwiczyć w domu.

- Filmiki na YouTube, książki. Jeżeli sam/sama nie wiesz jak ćwiczyć, jak dobierać odpowiednie ćwiczenia, nic straconego. Wystarczy znaleźć filmik, artykuł w internecie, gdzie wszystko wytłumaczą, pokażą i czasami można znaleźć plany treningowe na 30 dni. Drugą opcja jest wybrać się na stoiska z tanimi książkami, gdzie można kupić wiele książek o fitnessie. Sama taką kupiłam za 10 zł. W takich książkach znajdziemy dużo pomocy, czasami i przepisy i plany treningowe.

- Biegi charytatywne. To także mnie zmobilizowało do biegania. Jak wiecie w tamtym roku biegłam w 4.Biegu Charytatywnym Fundacji TESCO -> TUTAJ możecie o tym przeczytać. W tym roku postanowiłam pobiec w 5. edycji. Biegamy dla siebie, ale gdy możemy komuś dzięki temu pomóc daje to podwójną przyjemność. Takich biegów jest wiele, i nie tylko w wielkich miastach, wystarczy poszukać.


Pomocy z zewnątrz jest wiele, trzeba tylko znaleźć w sobie siłę i czas w ciągu dnia, a uwierz mi że czasami wystarczy godzina. Wszystko da się zrobić, tylko trzeba chcieć!



PS. Chciałabym jeszcze Was poinformować, że chcę powrócić z postami na temat treningów i zdrowego odżywiania :)

sobota, 27 sierpnia 2016

Wspomnienia z wakacji

Dla niektórych zostało jeszcze kilka dni wakacji. Mogę powiedzieć ze dla mnie też, choć jestem studentem to już 1 września mam egzamin. Więc jednoczę się w bólu z wszystkimi którzy za niedługo rozpoczynają rok szkolny. Jednak jeszcze skorzystajmy z ostatnich chwil wakacji.
Miesiąc temu odpoczywałam sobie w Gdyni. To był cudownie spędzony czas. Razem z chłopakiem zrobiliśmy prawie wszystko co planowaliśmy. Odwiedziliśmy wiele muzeów w Gdyni, Rybackie Mini Muzeum w Sopocie i pojechaliśmy na cały dzień do Gdańska. Choć na naszej liście było więcej atrakcji, zostawiliśmy je sobie na następny raz. Ogólnie bardzo się cieszę że pojechałam, odpoczęłam, zregenerowałam siły do dalszej nauki. Staraliśmy się wszystko świetnie sfilmować, kanał na YouTube sprawia nam naprawdę wiele radości. Serdecznie Was na niego zapraszam, a tutaj wstawiam playlistę z wszystkimi filmikami z naszych wakacji :D


Obiecuję, że to ostatni raz (przynajmniej teraz) kiedy wstawiam tu linki do Naszego kanału.


środa, 27 lipca 2016

Wspólne wakacje

Od 4 dni jesteśmy z Damianem w Gdyni i spędzamy razem nasze pierwsze wspólne wakacje.
Jesteśmy bardzo zadowoleni i chcemy aktywnie spędzić dwa tygodnie. W planach mamy do zwiedzenia miedzy innymi Centrum Nauki Eksperyment, Gdańsk, Planetarium i Akwarium w Gdyni. Wszystko staramy się uwieczniać na filmach które wstawiamy na nasz kanał na YouTube. Mamy nadzieję że przypadną Wam do gustu, zapraszamy do oglądania!

poniedziałek, 11 lipca 2016

Życie na studiach

Ostatnio piszę posty z własnymi przemyśleniami, najlepiej mi się je teraz pisze. Dziś wpadłam na pomysł kilku rad dla przyszłych studentów. Wiec jest to głównie skierowany post do osób, które zdecydowały się na dalszą edukację. Oczywiście, każdy ma inne zdanie i moje rady nie każdemu mogą odpowiadać.
Mogę śmiało powiedzieć, że przeżyłam już rok na uczelni. Na pewno wszystkich rozumów nie pozjadałam. Ale opowiem Wam taką moją mała historię…
W liceum byłam na profilu humanistycznym, z historia zawsze było ciężko, chociaż w gimnazjum miałam te 6 i 5, ale liceum przerosło mnie odnośnie historii. Z językiem polskim było dobrze, lubiłam ten przedmiot, interesował mnie, nie sprawiał mi wielkich trudności. Matematyka, jak to matematyka, raz było dobrze raz było tragicznie, ale o niej chciałabym powiedzieć więcej. W pierwszej klasie modliłam się aby zdać, naprawdę, ledwo co wyciągałam na 2. Nauczycielkę miałam naprawdę dobrą, nie mogę na to narzekać, ale sama w sobie nigdy nie mogłam zapamiętać materiału z lekcji. W drugiej klasie, gdzie już temat matury owijał się bez końca na lekcjach, pani nam powiedziała o rozszerzeniach. Nigdy nie pomyślałabym wtedy o rozszerzeniu z matematyki, do czasu aż nauczycielka nie powiedziała „Znam humany które piszą maturę rozszerzona z matematyki na 80%.”. To obudziło we mnie chęć bycia takim „humanem”. Rodzice załatwili mi korepetycje z matematyki i ruszyłam z kopyta. Tak skończyłam drugą klasę liceum z 4 z matematyki. Klasa maturalna to było istne apogeum. Zmiana nauczycielka z matematyki (szczerze, na lepszego), masa materiału, powtórek, sprawdzianów, próbne egzaminy. Do tego wzięłam na siebie trzy rozszerzenia, z polskiego, angielskiego i właśnie z matematyki! W tygodniu dodatkowo dwa razy miałam korepetycje z angielskiego jak i z matematyki. A w soboty jeździłam na cztery godziny do kolegi na naukę matematyki. Ogólnie mówiąc nie wiedziałam co to sen i wolny czas. Jedyne co to moim odpoczynkiem były treningi które dawały mi dużo energii i pozwalały mi się wyciszyć.  Maturę zdałam, udało się ale stwierdziłam że mogłoby być o wiele lepiej, i że poświęciłam zbyt mało czasu na naukę. Później składanie papierów na studia. Składałam na takie kierunki i uczelnie jak: Akademia Górniczo Hutnicza – kierunek: zarządzanie, Uniwersytet Ekonomiczny – kierunek: Rachunkowość i Controlling, Politechnika Krakowska: kierunek: Matematyka ze specjalizacją: w finansach i ekonomii oraz Uniwersytet Pedagogiczny – Kierunek: Administracja. Z tego wszystkiego dostałam się na politechnikę i uniwersytet pedagogiczny. Wybrałam Politechnikę ponieważ stwierdziłam że to będzie lepsze. Chociaż czasami po kolokwiach sobie mówię „Trzeba było iść na administracje”. Radość była nie do opisania po tym jak się dostałam na Politechnikę. Stwierdziłam że jak już się udało to będę się uczyć, bo to jest to co kocham, co mnie interesuje. Pierwszy semestr był ciężki, szczerze – nie radziłam sobie. Miałam duże braki z liceum. Nie znałam wszystkiego, tempo które narzucała uczelnia mnie przytłaczało, bo nie nadążałam z nadrabianiem i uczeniem się nowych rzeczy. Sesja zimowa to był dla mnie ciągły stres. Włosy leciały z głowy garściami, nie chciałam nic jeść. Ale udało się zdać, co zawdzięczam moim koleżankom (Monia i Anita – kocham Was) ponieważ pomogły mi w nauce – DZIĘKUJĘ <3. Drugi semestr, chciałam przysiąść od początku i naprawdę to wychodziło, do czasu pojawienia się kolejnych braków z liceum w postaci pochodnych funkcji. Zaraz materiał z całek, do tego niezrozumiała przeze mnie topologia.  Pierwsze terminy egzaminu z analizy i topologii przepadły ponieważ nie dostałam zaliczenia (nie, nie wstydzę się o tym mówić). Jedyne co to z algebry miałam zaliczenie, przed egzaminem przysiadłam, bardzo mocno, robiłam zadania, uczyłam się, chciałam zdać. Poszłam na egzamin z myślą „umiem, rozumiem, zdam”. Myślałam że zdałam, jednak zabrakło 10% czyli tak naprawdę kawałka zadania (ponieważ mamy liczone zadania z algebry na procenty, a nie na punkty), jeden mały błąd we wzorze, który wiem że zrobiłam, co spowodowało że nie zdałam. Gdy zobaczyłam wynik i to że oblałam, szczerze usiadłam na łóżku i się rozpłakałam. Po prostu z bezsilności, z tego że wrzesień i 6 egzaminów (3 ustne i 3 pisemne), że wiem że nie będzie łatwo, że całe wakacje z książkami. Ale jeżeli się piwa naważyło to trzeba je wypić!

Tak to była moja historia, która chciałam Wam tu napisać, jeżeli to przeczytałeś to jestem pełna podziwu! Dziękuje ;)

Ale teraz przejdźmy do sedna sprawy! Jeżeli wybrałeś już studia, bo jak dobrze się orientuje (mój chłopak składał papiery) czas na składanie deklaracji był do 10/11 lipca. Mam dla Ciebie kilka rad dotyczących uczelni i studiów:
- Składaj na to co cię interesuje, nikomu nie będzie się chciało uczyć przez 5 lat rzeczy które są dla Ciebie bez sensu.
- Mierz siły na zamiary, każdy chce dobrze zarabiać na stanowisku takim jak lekarz czy prawnik (dobrze wiemy że te studia mogą to zagwarantować, podkreślam mogą), ale jeżeli weźmiemy za dużo na siebie możemy temu nie podołać.
- Zadaj sobie pytanie: czy będę w stanie poświęcać niektóre weekendy na naukę gdy będzie taka potrzeba? Czy będę mógł zrezygnować z przyjemności na rzecz nauki? Oczywiście to nie jest zawsze i to nie jest obowiązkowe, każdy jest inny, ale staram się to jakkolwiek uogólnić.
- Czy jestem obowiązkowy i będę pojawiać się na zajęciach? Jeżeli jesteś osobą której nie chce się wstawać na 7.30, codziennie pojawiać się na zajęciach, robić notatki. Oczywiście też nie trzeba, chociaż niektóre uczelnie narzucają sobie obecność obowiązkową. Ale czy jest sens studiować i nie chodzić na wykłady czy zajęcia – według mnie nie ma.
- Chęć do nauki, to jest coś bez czego według mnie nie da się obejść na studiach, powinieneś chcieć zgłębiać, uczyć się nowych rzeczy
- Rób to dla siebie, nie da znajomych, rodziców, dziadków, chłopaka/dziewczyny, rób to tylko i wyłącznie dla SIEBIE.

Mam nadzieję że nie wyśmiejecie mnie za to co napisałam. Jeżeli macie wokół siebie kogoś, komu ta historia albo te rady pomogą, podeślijcie mu/ jej link, nie chodzi o reklamę, po prostu chciałabym, aby te słowa pomogły komuś, kto zastanawia się czy dobrze wybrał/ wybiera.

wtorek, 5 lipca 2016

„Mogę to zrobić, uda się!”

Każdy z nas ma w sobie lenia, jedni głęboko ukrytego, drudzy są nim cali pochłonięci. Ja chyba zaliczam się do tej drugiej grupy. Chociaż gdy już jestem do czegoś zmuszona to to zrobię i na uczelnie też raczej wszystko robiłam systematycznie.  Ostatnio leżąc w łóżku, bo już szczęśliwie zakończyłam zajęcia i zostało tylko kilka egzaminów, myślałam sobie o tym ile rzeczy robię od początku do końca na dzień. Kładę się spać po 3, wstaje po 10 i cały dzień siedzę przy biurku. Teraz jeszcze całymi dniami się uczę, aby wszystko zdać, ale co będzie po egzaminach. Dla przykładu, moje lenistwo góruje na sferze blogowej. Od kilku lat blog spadł na ostatnia pozycję, teraz obok spadły regularne ćwiczenia. Coś mnie zainteresuje a potem monotonia zaczyna mnie nudzić i to odstawiam. Potem znowu zaczynam, zbieram się w sobie, ale i tak nie ciągnę tego cały czas. Dlatego właśnie dziś taki post , aby uświadomić sobie że jestem LENIEM !

Jak sobie z tym poradzić?
Warto na samym początku postawić sobie pytanie „Co mnie powstrzymuje?”. Jeżeli to są błahe sprawy, które sama mogę rozwiązać, to to nie jest przeszkoda. Jeżeli nie wiesz jak coś rozwiązać zawsze wokoło masz tyle osób które mogą mi w tym pomóc.  Po drugie, mówić sobie „Mogę to zrobić, uda się!”. To głupio brzmi, ale czasami jest takim psychicznym kopniakiem w tyłek. Przypilnowanie się w działaniu to chyba najgorsza rzecz, ale od czego są tablice które możemy powiesić w pokoju i napisać tam wielkimi literami co trzeba zrobić. Gdy do tego na tą tablice będą mogli patrzeć rodzice, współlokator albo ktoś bliski, to pomoże nam to aby pokazać sobie i im ile jesteśmy w stanie zrobić. Efekty przyjdą z czasem – czasami chcemy od razu zobaczyć efekt, no bo przecież w końcu coś zrobiliśmy! Tak naprawdę nic nam od razu nie „wyrośnie”. Na sukces trzeba zapracować i wtedy on na pewno przyjdzie, to też warto pamiętać.  Nie zaczynać od wielu rzeczy na raz. Najczęściej na samym początku stawiamy sobie zbyt wysokie cele. Nie warto, bo gdy coś nie wyjdzie od razu nas to zniechęca. Zacznijmy od małych rzeczy aby potem z łatwością zrealizować te większe. Kalendarz, notes, planer – to dodatkowa opcja, ale według mnie przydatna. Jestem zwolenniczką notowania, planowania, ponieważ wtedy mogę wszystkiego dopilnować. To także jest bardzo dobra metoda motywacji!

Pragnę wam tu pokazać Happy Planer, który natchnął mnie do napisania tego posta.  Chociaż jest drogi to to, co znajduje się w środku jest cudowne. Planuje kupić go na rok 2017 ;)



Mam nadzieje, że kilka rad ode mnie pomoże mi jak i Wam (przyznajcie się, że też jesteście Małymi Leniuszkami) w te wakacje zrobić o wiele więcej niż oczekujecie! Powodzenia :D

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Wszystko na raz

W tamtym tygodniu nie pojawił się post, bo zwyczajnie się nie wyrobiłam. Byłam w weekend w Warszawie a po powrocie miałam dużo nauki na uczelnie. Teraz nie jest lepiej, bo 28 czerwca zaczynam sesje egzaminacyjną i wtedy czas zacznie przyspieszać (każdy student to rozumie).

W Warszawie byłam na warsztatach chórowych, w sobotę wyjechaliśmy, w niedzielę już wracaliśmy. Było bardzo przyjemne. Żałowałam jednak, że wyjazd do Warszawy pokrył się z Festiwalem Kolorów, który był w Krakowie. Za to razem z moim chłopakiem przygotowaliśmy filmik z tych dwóch wydarzeń.


Ten tydzień mogę nazwać śmiało „Zalicz tydzień”. Trzy kolokwia, jedno gorsze od drugiego, ale no cóż trzeba to przetrwać.  Ale czy obrałam dobry cel? Często jadąc czy wracając z uczelni, siedząc gdzieś, pijąc kawę, zastanawiałam się czy to, co robię mnie uszczęśliwia. Czy moje studia zapewnią mi dobre życie w przyszłości? Czy będę w stanie utrzymać się samodzielnie? Nie umiem znaleźć odpowiedzi na te pytania. Studiuję w rodzinnym mieście wiec nadal mieszkam z rodzicami. Choć chciałabym się przeprowadzić na studia do innego miasta to wiem, że finansowo nie dałabym rady. Teraz przed sesja egzaminacyjną nachodzą mnie myśli, czy studiuję dobry kierunek. Matematyka bardzo mnie interesuje ale czy znajdę pracę w której będę z chęcią pracować i godnie zarabiać.  I jak tak sobie myślę to tracę jakakolwiek chęć do dalszego ciągnięcia tych studiów. Już nie wiem dla kogo się uczę, powinnam dla siebie, ale czasami robię to dla rodziny, dla znajomych, dla chłopaka, albo po prostu żeby coś robić. Mam nadzieję że to tylko chwilowy kryzys i zaraz minie, a tymczasem wracam walczyć z analizą i topologią! Trzymajcie za mnie kciuki!

* Mam nadzieję że nie zamęczam Was tymi filmikami, ale mnie i mojego chłopaka bardzo cieszy robienie takich filmików i chcemy się nimi z Wami dzielić ;)

poniedziałek, 6 czerwca 2016

20 lat Domu Norymberskiego, Rowery, Koncert, Parada Smoków

Hej ;) Kiedyś już u mnie na blogu były takie fotorelacje i chyba dalej będą się tu pojawiać, może nie aż tak szczegółowo jak kiedyś, ale będę starać się opisywać najciekawsze sytuacje. Nie martwcie się o innych postach też pamiętam!

Znalazłam z swoim chłopakiem, że w Krakowie od 21 maja do 18 czerwca są porozmieszczane różne wystawy z okazji 20 lat Domu Norymberskiego. Bardzo chcieliśmy to zobaczyć, więc pewnej soboty ubraliśmy wygodne buty i w drogę. Głównie wszystkie wystawy mieściły się na Kazimierzu wiec obejście całej trasy nie było problemem, wrażenia były bardzo pozytywne.
Tu możecie poczytać o całej akcji: 20lat.dom-norymberski.com
Tutaj nasz filmik odnośnie tej akcji:

Ostatnio pogoda bardzo nas rozpieszczała, stwierdziłam wiec, że czas odpocząć i iść na rower. Takim oto sposobem zorganizowaliśmy sobie mała wycieczkę na Kopiec Krakusa. Niestety burza, która pojawiła się znikąd nie pozwoliła nam długo tam posiedzieć, ale zawsze coś.

4 czerwca chór Jaszczury w którym śpiewam miał swój drugi koncert rozrywkowy (w tym roku drugi). Śpiewaliśmy w Teatrze Praska 52, wyszło wszystko cudownie, sama gdy śpiewałam niekiedy miałam ciarki na plecach. Nigdy nie przypuszczałam że śpiewanie da mi tyle radości.
Zapraszam na fotorelację na stronie naszego fotografa: fotomwojcik.wordpress.com
Zapraszam także na funpage chóru: Chór Rozrywkowy JASZCZURY

Ostatnim wydarzeniem, który jest wart uwagi jest parada smoków, która odbyła się także 4 czerwca na Zakolu Wisły pod Wawelem. Uwielbiam to widowisko i od małego staram się być na nim co roku. W tym roku nie padało, więc mogłam spokojnie kręcić, a filmik pojawi się już dziś na naszym kanale!

poniedziałek, 30 maja 2016

Dziennik treningowy

Ostatnio pisałam o braku motywacji, a dziś napisze o jednej rzeczy która można powiedzieć przyczynia się do motywacji do ćwiczeń. Mały, niepozorny a jakże przydatny. Mówię tu o: dzienniku treningowym. Zwykły zeszyt, oklejony kolorową kartką z motywującymi karteczkami, sama go zrobiłam więc jest niepowtarzalny. Jestem osobą, która kocha wszystko zapisywać a potem patrzeć na rezultat. W tamtym roku jak trenowałam dziennik był strzałem w dziesiątkę. Po każdym skończonym miesiącu sumowałam ilość wykonanych brzuszków, przysiadów, pompek, itd. Wyniki mnie zaskakiwały zwłaszcza wtedy, gdy z miesiąc na miesiąc rosły coraz bardziej. Teraz wracam do mojego dziennika. Codziennie będę zapisywać, co zrobiłam, to mnie zmobilizuje aby robić coraz większe postępy!


A Wy jakie macie sposoby na mobilizacje do ćwiczeń?

piątek, 27 maja 2016

Brak motywacji

Czasami ogarnia nas taki czas, kiedy brakuje sił. Wszystko, na czym Wam zależy przestaje wychodzić, brakuje pomysłów, inspiracji. Uczysz się całymi dniami i nocami a i tak kolokwia, sprawdziany nie idą po naszej myśli. Mamy tyle spraw na głowie, że chowamy się pod kołdrą i czekamy aż ktoś to za nas zrobi. A potem nagle „bum” i coś wyjdzie. Nagle nabieramy siły do działania, że możemy przenosić skały i tak do czasu aż znowu coś nie wyjdzie. No właśnie, przeszłam takie coś, nic mi nie szło, potem moje bum, i idzie. A teraz z powrotem, i kółko się zamknęło. Codziennie sobie mówię „od jutra zacznę” i moje jutro zaczyna się zazwyczaj po tygodniu albo i dłużej. O blogu nawet nie wspominam, bo to znowu zaniedbałam, o studiach nie mogę powiedzieć, że zaniedbałam, bo nadal poświęcam na naukę dużo czasu, ale jednak wyniki nie są satysfakcjonujące, nowy kanał na YouTube, to się dopiero zaczęło, ale gdyby nie mój chłopak to pewnie by to nawet nie ruszyło. Moje treningi, byłam w cudowniej formie, do czasu, kilka chorób zwaliło mnie z nóg i wszystko „poszło w błoto”, chociaż tyle że jeszcze wf na uczelni mnie ratuje. Tak bardzo chciałabym się pozbierać z wszystkim do kupy, wrócić do ćwiczeń, lepiej się uczyć, znaleźć pracę… Tylko czy to nie za dużo jak na jedną osobę? O i znowu znajduję wymówkę, cała ja!

Małe wyżalenie ale chyba było mi to potrzebne. Jeżeli przed Wami coś postanowię to muszę tego dotrzymać! Trzymajcie kciuki :D


poniedziałek, 16 maja 2016

Jeden weekend dwa wydarzenia

Jestem, żyje! Dużo się dzieje! Dziś taka mała fotorelacja. Ostatnio w Krakowie jest bardzo dużo imprez: juwenalia, biegi, maratony, noc muzeów, koncerty. Ja właśnie miałam okazje być na nocy w muzeum. Początkowo mi się nie chciało, do tego pogoda wcale nie zachęcała, ale jak już się umówiłam z znajomymi to trzeba iść i bardzo dobrze, że poszłam. Chociaż do Teatru Starego nie zdążyłam to zwiedziłam Dom Jana Matejki i Muzeum Farmacji. Dom Jana Matejki jest cudowny, aż chciałoby się tak mieszkać. Do Muzeum Farmacji udało nam się wejść ostatnim rzutem, bo po naszej „grupie” już nikogo nie wpuszczano. Postaliśmy za to 15 minut na deszczu czekając na wejście. Myślałam, że to będzie dość małe muzeum a tu zaskoczyły mnie trzy pietra i piwnica. W tym muzeum się zakochałam. Całą fotorelację możecie zobaczyć na tym oto kanale. I także chce was zaprosić do subskrybowania i oglądania ;)


Noc muzeów była w piątek, za to w sobotę miałam koncert swojego chóru. Po długich, ciężkich przygotowaniach udało nam się wystąpić w nowym składzie. Koncert wyszedł magicznie, premiera piosenki „byłaś serca biciem” w naszym wykonaniu wyszła tak świetnie, że się tego aż nie spodziewaliśmy. Jeżeli tylko macie okazje być w Krakowie 4 czerwca to zapraszam Was na nasz kolejny koncert w Teatrze Praska 52.


Oczywiście zdjęcia z nocy muzeów i koncertu są także na moim tumbrlrze ;)

niedziela, 24 kwietnia 2016

Uśmiech!

Znowu się to stało, znowu zniknęłam. Pochłonęła mnie nauka na studia jak i do matury (postanowiłam poprawić wynik z matury z matematyki rozszerzonej). Skutkiem tego wszystkiego było to, że nie włączałam laptopa. Ale jednak nie chce porzucać tego, nad czym pracowałam tak długo i co kocham. Ale teraz inny temat notki.

11 kwietnia pozbyłam się aparatu. Wyczekiwałam tego momentu bardzo długo. Miałam go ściągać 21 grudnia 2015 roku, ale okazało się że się zęby zapadły, na kolejnej wizycie 29 lutego ortodontka stwierdziła że ułożymy jeszcze kły i tak to się przekładało. Ale teraz już jestem szczęśliwa bo mam proste zęby i prawidłowy zgryz.

Po przeżyciu 879 dni, 24 wizytach, dwóch wyrwanych zębach, przeciętych policzkach, poranionych dziąsłach nie żałuję tego że miałam aparat. Jeżeli tylko macie fundusze (niestety aparat pochłania dużą ilość pieniędzy) warto w niego zainwestować. A te osoby które już mają aparat i za wszelką cenę chcą się już go pozbyć ja zawsze sobie mówiłam „Warto pocierpieć dla piękna”! Mi osobiście aparaty bardzo się podobały, początkowo uwielbiałam się w nim uśmiechać i się nim chwalić jednak po dwóch latach stał się już dla mnie uciążliwy, nie mogłam jeść wszystkiego, jedzenie na mieście kończyło się zazwyczaj szpinakowym uśmiechem. Ale nadal mówię: było warto!

Teraz został mi tylko założony mały drucik z tyłu dolnych zębów, który nie przeszkadza w jedzeniu i na noc mam aparat wyciągany aby tylko zęby ustabilizować.
Nawet nie wiecie, jaka była moja radość, gdy po ponad dwóch latach ugryzłam jabłko i zjadłam snickersa :D



sobota, 2 kwietnia 2016

Przysiady

Dawno już nie było żadnego treningowego postu – dlatego dziś na tapetę rzucam PRZYSIADY!

Osobiście gdy teraz trenuję czy w domu czy na zewnątrz zawsze robię przysiady, urozmaicam sobie je tak że robię na jednej nodze, w większym rozkroku w mniejszym, w wykrokiem nogi, z podskokiem, każdy może wymyślić swój sposób na przysiady. Ważne jednak by kolana nie wystawały za palce u stóp i zawsze robimy je do uzyskana wszędzie katów prostych!

Przysiady w głównej mierze angażują mięśnie pośladkowe oraz mięśnie ud i łydek.  Przez to są najskuteczniejszym sposobem ma uzyskanie zgrabnych ud i pośladków.  Dobrze sprawdzają się gdy chcemy spalić kalorie. Jednak to nie wszystkie zalety przysiadów.


Podczas robienia przysiadów wzmacniamy także mięśnie pleców i brzucha. Ponieważ podczas zginania i prostowania kolan biorą udział mięśnie taki jak mięsień skośny zewnętrzny brzucha oraz niektóre mięśnie pleców.  Kolejną zaletą jest poprawa ruchomości stawów i zwiększenie gęstości kości, przecież każdy ruch dobrze wpływa także na nasze stawy i kości. Nie można zapomnieć także o wykształceniu poczucia równowagi, możecie nie wierzyć ale są osoby które maja z tym problem a przysiady to łatwy sposób na poprawę równowagi która jest przydatna w sytuacjach z życia wziętych, np. w autobusie czy tramwaju.

Do robienia przysiadów nie potrzebujemy żadnego sprzętu, także można je wykonywać wszędzie, dla zaawansowanych można robić je z obciążeniem, ale spokojnie nie mówię tu o ciężarkach przecież wystarczą butelki z wodą ;)


Mam nadzieję że tym postem zachęciłam Was do przysiadów, jednak pamiętajcie każde ćwiczenie źle wykonywane może źle wpłynąć na nasze zdrowie, podczas złego robienia przysiadów łatwo popsuć kolana! Gdy nie wiesz jak je robić, oglądnij pomocnicze filmiki w internecie lub skonsultuj się z trenerem lub kimś, kto może Ci pomóc. 

niedziela, 27 marca 2016

Obiektywy do telefonu

Jakiś czas temu zamówiłam sobie przez allegro obiektywy do telefonu. Na przesyłkę czekałam dość długo, ale na szczęście się doczekałam. Po rozpakowaniu paczki od razu przymocowałam je do telefonu. Montaż nie jest trudny ponieważ wszystko jest na zasadzie klipsa do którego wkręcamy obiektywy. Obiektywy pasują do każdego modelu telefonu! Od kiedy je mam noszę je cały czas przy sobie i staram się robić lepsze zdjęcia. (Wszystkie efekty możecie zobaczyć na moim tumbrl'rze -> letswishitdreamitdoit.tumblr.com ) Ale co do obiektywów w zestawie mamy trzy obiektywy:
 - 0,67X WIDE (szerokokątny) - pozwala na ujecie znacznie szerszej powierzchni na zdjęciu
 - MACRO - pozwala na robienie wyraźnych zdjęć z bardzo małej odległości
 - FISH EYE LENS 180* (rybie oko) - uzyskujemy dzięki niemu zdjęcia zaokrąglone
W zestawie także mamy zaślepki na obiektywy, pokrowiec i klips.


Chociaż jestem początkująca i jeszcze na obiektywach dobrze się nie znam, to zaczęło mnie to kręcić. Cieszę się że powstały obiektywy do telefonów, bo osoby takie jak ja czyli nie posiadające aparatu również mogą zrobić fajne zdjęcia.
Dalej poszukuje innych obiektywów, gdybyście jakieś widziały/widzieli to podeślijcie linki ;)

Zdjęcie zrobione przy użyciu obiektywu MAKRO
Zdjęcie zrobione przy użyciu obiektywu FISH EYE LENS 180* 
Cały zestaw kosztował 20 zł (już z przesyłką) a kupiłam go z tej strony - allegro.pl/3w1-zestaw-obiektyw-iphone-do-telefonu-fish-eye-i5742949798.html