Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

środa, 3 lutego 2016

Hybrydy

Ten post pisałam dość długo bo chciałam tu zawrzeć wszystko o mojej (już drugiej) przygodzie z hybrydami.
Pierwsze hybrydy robiłam na swoja studniówkę, ale ściągnęłam je chwile po studniówkę bo bałam się o paznokcie. Teraz skusiłam się drugi raz na hybrydy. Zrobiłam mi je moja koleżanka Ania jeszcze przed sylwestrem. (Serdecznie zapraszam Was na blog Ani - KLIK ) Używała produktów z firmy Semilac i syrenki z firmy INDIGO. Nie jestem w stanie powiedzieć jaki numer koloru mam na paznokciach ale jest to taki przybrudzony róż. Na palec wskazujący nałożyliśmy taki różowawy brokat a na resztę paznokci syrenkę. Paznokcie miały być typowo sylwestrowe.

Sam proces malowania paznokci lakierem nie jest zły, baza, lakiery i top coat nie sierdzą bardzo, choć muszę powiedzieć że nawet nie wyczulam żadnego zapachu. Zachwyca mnie w aplikacji to że paznokcie po skończeniu są gotowe i nie trzeba czekać aż wszystko wyschnie i nie ma obawy że coś się popsuje.


Samo noszenie jest także przyjemne, nic nie odpryskuję, nie muszę się martwić ze przed imprezą nie będę mieć paznokci. Jak dla mnie bardzo wygodne jest to że długo można takie hybrydy nosić (aż paznokieć nie odrośnie). Swoje hybrydy nosiłam okrągłe 3 tygodnie, dzięki temu że był to jasny lakier nie było widać odrostu.

Na ściągnięcie zdecydowałam się właśnie po upływie trzech tygodni, chociaż mogłam jeszcze kilka dni je mieć. Jednak odczułam już że moje paznokcie się męczą bo są obciążone długością, dodatkowo na jednym kciuku ( z mojej winy, nie polecam połączenia hybryd i noża do papieru) miałam mały ubytek, a drugi kciuk niefortunnie ułamał się z boku.


Hybryd pozbywałam się za pomocą zmywacza z acetonem, wacików i foli spożywczej. Wiem że można takie folie kupić już z przyklejonym wacikiem, ale przecież zrobienie ich samemu to żadna filozofia. Tak zawinięte paznokcie trzymałam około 10 minut, później lekko ściągałam drewnianym patyczkiem hybrydy (bardzo ładnie odchodziły i nie poniszczyły mi płytki paznokcia). Na koniec spiłowałam dość mocno paznokcie aby odpoczęły i pomalowałam je swoja ulubioną odżywką z Golden Rose.


Paznokcie po ściągnięciu i po całym trzymaniu w zmywaczu były trochę osłabione i miękkie. Ale po pół godzinie wróciły do normy. Nadal mam twarde paznokcie. Zawsze uważałam że hybrydy to nie jest przygoda dla mnie. Bałam się o swoje paznokcie.  Jednakże bardzo się cieszę że hybrydy nie niszczą moich paznokci (jak na razie przy jednorazowej aplikacji, ponieważ nie wiem jak było by z nimi po kilku razach pod rząd) i już szukam kolejnych pomysłów na nowe hybrydy.

A Wy co myślicie o hybrydach?


3 komentarze:

  1. ja nie miałam jeszcze hybryd na paznokciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakos nadal nie jestem przekonana do hybryd i używam normalnych lakierów :P

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia mi radość :)
Niemiłe i obraźliwe komentarze będą usuwane.
Anonimie - podpisz się :)
Dziękuję za każdy komentarz i za każdą obserwacje ;D

Pozdrawiam, Asia :P