Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

czwartek, 29 września 2016

Evree

Od czasu do czasu bardzo lubię napisać wam o czymś, co sprawdza się u mnie w 100 % z kosmetyków. Tym razem przypadło na krem do rąk filmy EVREE. Dowiedziałam się o nim od Red Lipstick Monster. Zachwalała go dla osób, które chcą odratować zniszczone dłonie. Ja nigdy nie mogłam trafić na krem do rąk, który by mi pasował, jedne zostawiały na rękach taka tłustą powłokę na długi czas, co mnie denerwowało, bo wszystko było potem tłuste, inne nie nawilżały rąk wystarczająco. Dopiero, gdy trafiłam na krem z EVREE moje problemy się rozwiązały. Szybko się wchłania, ma cudowny zapach i dobrze nawilża a nie zostawia tłustej powłoki. Moje ręce bardzo szybko się wysuszają, w zimie zwłaszcza od razu pękają, powstają rany które pieką przy każdym dotknięciu. Kilka dni z rzędu, gdy tylko na noc posmaruje ręce tym kremem i wszystko wraca do normy. Podoba mi się też to że gdy już skóra mi popęka i posmaruję ją kremem to nic nie szczypie i nie boli, a to w przypadku innych kremów często się zdarzało.

Jednym słowem na zbliżający się okres jesienny a potem zimowy bardzo polecam ten krem.


poniedziałek, 26 września 2016

| Scrabble |

W wakacje razem z moim chłopakiem bardzo polubiliśmy granie w gry planszowe. Nie każdy lubi tak spędzać czas, jednak nam to bardzo odpowiada. Kupiliśmy już kilka gier, a kilka mamy w domach od lat. Dlatego stwierdziłam, że będzie to bardzo fajny pomysł na nową serię, może kogoś zarażę graniem w gry planszowe.

Na pierwszy ogień pójdą Scrabble, gra znana przez wszystkich jednak ja nie miałam okazji często w nią grać. Gra jest mojego chłopaka, więc nie umiem Wam powiedzieć ile kosztowała.  Wszystko mieści się w małym zgrabnym plastikowym pudełeczku, które jest idealne żeby zmieścić je na wyjazd do walizki. Plansza nie jest papierowa a plastikowa, literki do niej wciskamy (nie ma potem problemu żeby je wyjąc), więc nawet w pociągu można w nią grać, bo nic nam nie ucieknie. Podstawki na literki także są schowane w jednej z bocznych skrytek. Skrytkę na literki znalazłam przypadkowo, gdy chciałam schować podstawki, otworzyłam drugi bok i tak ukazała mi się przestrzeń na literki. Trzeba pamiętać, że muszą wszystkie leżeć płasko, jest z tym trochę problemu żeby je schować, ale jak się je ładnie poukłada z woreczkiem to wszystko elegancko się zamyka.

Bardzo polubiłam ta grę, rozwija naszą kreatywność. Można także ustalić, że wymyślamy słowa tylko z danej kategorii, grę tą można urozmaicać na wiele sposobów i dlatego tak bardzo ją lubię.


piątek, 23 września 2016

#LOW

Udało się wrócić na siłownię, na razie na darmowym karnecie do 30 września, ale poważnie myślę nad kupnem karnetu już na październik. Powrót na siłownię oznacza powrót postów z serii 'Treningi z siłowni'. I tak na pierwszy rzut idzie trening o nazwie Low.

Jest to trening na rowerach, coś na zasadzie spinningu, jeżeli komuś to określenie pomaga w wyobrażeniu sobie tego roweru. Można go porównać do roweru kolarskiego. Każdy ma możliwość dostosować w tym rowerze wszystko, wysokość siodełka, odległości siodełka od kierownicy, wysokość kierownicy a nawet jej nachylenie. No i oczywiście ten rower posiada pokrętło do dodawania obciążenia. Jak dla mnie która jeździ na rowerze okazyjnie ten trening nie był bardzo męczący. Obciążenie ustawiamy sobie sami według własnych możliwości. Podczas treningu jest spokojna jazda,  podbiegi w górach, czyli jazda na stojąco przez 8 sekund potem przez 8 sekund na siedząco i tak kilkanaście razy.  Jest też 'jazda po piasku', czyli jazda z dużym obciążeniem ale nadal w stałym tempie, nie za szybkim i nie za wolnym. Następnie 'uciekaliśmy przed burzą', czyli jazda szybka, stałym tempem ale z małym obciążeniem która trwała 7 minut. Także jechaliśmy po 'lekkim wzniesieniu', czyli przez 4,5 minuty jechaliśmy na średnim obciążeniu na stojąco. Nie było to aż takie trudne jak mogłoby się wydawać. Po tym wszystkim jedziemy na lekkim obciążeniu stałym tempem. Na koniec ćwiczenia oddechowe i rozciąganie nóg. Ogólnie zajęcia trwały 50 minut i jestem z nich bardzo zadowolona. W niektórych sytuacjach można zamknąć oczy wsłuchać się w muzykę i całkowicie się odciąć od świata. Sytuację które Wam opisałam według mnie urozmaicają te treningi. Na pewno jeszcze nie raz wybiorę się na ten trening i bardzo was zachęcam gdy tylko będziecie mieć okazję żebyście spróbowali.
Tego typu zajęcia są bardzo fajną sprawa gdy kończy się sezon rowerowy. Ja przynajmniej nie preferuje jazdy rowerem jesienią czy zimą, ponieważ bardzo łatwo można się rozchorować. A też nigdy nie widziałam nikogo w mroźny dzień na rowerze.

Po treningu rozmawiałam z trenerką,  powiedziała nam że są ludzie którzy jeżdżą na rowerach a na takich zajęciach się męczą, ale są też ludzie który preferują to i to. Mówiła nam że takie zajęcia bardzo pomagają w utrzymaniu formy i dają duże efekty.


wtorek, 20 września 2016

Moja pielęgnacja twarzy - oczyszczanie

Dawno już nie pisałam postu kosmetycznego. Ostatnio zauważyłam dużą poprawę na mojej cerze, dlatego postanowiłam napisać co stosuje do codziennej pielęgnacji, a dokładniej do mycia twarzy.
Wiele osób spiera się z tym czy cerę skłonna do trądziku powinno się peelingować. Pani dermatolog raz powiedziała mi że powinnam to robić bardzo rzadko i tylko naturalnymi peelingami. Kosmetyczka mi mówiła że można, a nawet byłam u niej na zabiegu gdzie także moja skóra została wypeelingowana.  Opinii jest wiele, zawsze ten krok może każdy pominąć. W głównej mierze staram się nie stawiać na kosmetyki z Under20 czy z Garniera. Stosowałam je i stwierdzam że wyrzuciłam tylko pieniądze w błoto. Ale to także tylko moja opinia, każdy przecież ma inną skórę. Przejdźmy wiec do mojej pielęgnacji:

1. Energizujący żel-scrub do mycia twarzy, szyi i dekoltu Skin Drink Virgin Mojito od Perfecty. Kupiłam go stosunkowo niedawno, po tym jak nie znalazłam swojego peelingu w saszetkach od Barwy Siarkowej. Był on na promocji, chyba zapłaciłam coś koło 7 zł. Wydaje mi się że jest to mój pierwszy produkt z Perfekty i jestem z niego zadowolona. Stosuję go zazwyczaj wieczorem podczas zmywania makijażu, a czasami przed nałożeniem maseczki. Jest bardzo przyjemny, drobinek jest niewiele jak na tak dużą butelkę więc jest to bardzo delikatny peeling.

2. LA ROCHE-POSAY EFFACLAR GEL MOUSSANT PURIFYING. W moje ręce trafił przypadkowo. Poprosiłam mamę aby z tej firmy kupiła mi krem, niestety nie było i kupiła żel. Kosztował on 36,99 zł. Po nim zauważyłam największą poprawę, twarz nie jest czerwona, wszystko łatwo się goi i bardzo dobrze czyści. Zapachu nie ma najprzyjemniejszego, ale za to bardzo łatwo się pieni i dzięki temu mycie jest bardzo przyjemne. Dwie pompki wystarczają mi na umycie twarzy, szyi i dekoltu. Serdecznie polecam!

3. Barwa Siarkowa, specjalistyczne antybakteryjne mydło siarkowe w kostce. To mydło stosuje do mycia twarzy już bardzo długo, jest to moja któraś z kolei kostka. Takie mydło spokojnie wystarcza na pół roku. Jak się dostanie do oczu to szczypie niemiłosiernie, to trzeba napisać. Czyści bardzo dobrze, ale nie widać na twarzy większych efektów.

4. Oczyszczanie - Liście Manuka, żel myjący normalizujący na dzień / na noc. Zużyłam tego żelu dwie buteleczki, jak widać na zdjęciu jest już to już końcówka. Nie mogłabym go pominąć bo to także bardzo dobry produkt. Dobrze czyści twarz, jest delikatny. Nie ma wielkich efektów ale „uspokaja” zaczerwienioną skórę.

Oczywiście nie stosuję wszystkiego na raz. Zazwyczaj punkt 2 i 4 stosuję wymiennie, jeżeli akurat mam te dwa. Mydło stosuję rano i wieczorem, a peeling tak jak pisałam na początku.


Jeżeli posty tego typu wam się podobają to mogę jeszcze napisać o moim ulubionych maseczkach.

czwartek, 15 września 2016

5. Bieg Charytatywny Fundacji TESCO

10 września odbył się 5. Bieg Charytatywny Fundacji TESCO. Razem z moim chłopakiem miesiąc wcześniej zdecydowaliśmy się na udział w tej imprezie.  Do wyboru był Bieg Rodzinny na 3,5 km oraz Bieg Główny na 10 km. Jeżeli pamiętacie w tamtym roku brałam udział w 4. edycji i obiecałam obie wtedy że w tym roku pobiegnę na 10 km. Niestety wyszło jak wyszło, długa przerwa od biegania skutkowała wyborem biegu na 3,5 km. Ale nic straconego, za rok już uda się na 10 km!

Jestem bardzo zadowolona z takich akcji. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Mogę Wam powiedzieć że udało się uzbierać w sobotę wystarczającą ilość pieniędzy na robot rehabilitacyjny dla pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.  Planuję brać udział, oczywiście w miarę moich możliwości, w wielu takich imprezach.

Aby zapisać się na bieg musiałam wpłacić 30 zł. Przy obieraniu pakietu startowego oczywiście odebrałam siatkę pełna dobroci od sponsorów i cudowną koszulkę.  Możecie stwierdzić ze pieniądze które wpłaciłam to kwota za to co dostałam, otóż nie. To co dostaje jest od sponsorów, którzy wspomagają ta akcję, szczerze mogłabym nic nie dostawać.

Ogólnie bieg przebiegł przyjemnie, chociaż pogoda nie była najlepsza, bo słonce nas nie oszczędzało. Udało mi się pokonać metę w czasie podobnym do ubiegłorocznego.  Stwierdziłam jednak że zbyt mało trenowałam by szybciej ukończyć bieg, ale nic straconego.


Nie obyło się bez nagrania relacji z tego biegu. Wiele zawdzięczam mojej koleżance która przyjechała specjalnie po to aby nas nagrać. Nie byliśmy w stanie sami siebie nagrać przy mecie.  Przy jej pomocy stworzyliśmy naprawdę świetna pamiątkę. Zapraszam do oglądania :D


sobota, 10 września 2016

Otwórz usta. Pobierz wymaz. Zostań dawcą!

Już dawno miałam Wam o tym pisać i w sumie nie wiem czemu nie napisałam, ponieważ jest to dla mnie dość istotna sprawa.  Decyzje o zastaniu dawcą podjęłam już na początku liceum. Pierwszym krokiem było oświadczenie woli które mam w portfelu. Dopiero po dłuższym czasie przez YouTube-rkę Red Lipstick Monster dowiedziałam się o fundacji DKMS. Zainteresowałam się tym od razu po oglądnięciu jej filmu na ten temat. Jednak wtedy jeszcze ostatecznej decyzji nie podjęłam. Jedyne co mnie ograniczało to moja waga, która przez wiele lat nie była prawidłowa. Na początku tego roku udało mi się osiągnąć prawidłową wagę i wysłać prośbę o wysłanie zestawu rejestracyjnego. Udało mi się nawet namówić mojego chłopaka abyśmy razem wysłali nasze próbki. W zestawie otrzymujemy formularz, dwa patyczki do pobrania wymazu oraz kopertę zwrotną. Jeżeli nie wiesz jak to zrobić, spokojnie w zestawie rejestracyjnym znajdziesz wszystkie potrzebne instrukcje. Po wysłaniu waszych próbek, analiza i badanie zajmuje około 3/4 miesięcy. Po tym czasie przychodzi do Was karta potwierdzająca że jesteście dawcą szpiku.  Gdy znajdzie się ktoś, komu możecie pomóc w walce z rakiem krwi, czyli z białaczką, fundacja się z wami kontaktuje. Może to nastąpić szybko, lub po kilku latach.


U mnie na uczelni co jakiś czas jest cała impreza na której można pobrać wymaz. Ułatwia to sprawę, ponieważ na miejscu zabierają od Was wszystko i nie trzeba latać po poczcie. Jednak, co do tej imprezy. Gdy przed zajęciami mój kolega powiedział Nam że DKMS przyjechało wiele osób od razu chciało tam iść, jednak wybuchła dyskusja na temat : Czy osoba z tatuażami może być dawcą? Jedni mówili, że nie, inni nie mieli zdania, w końcu do niczego ta dyskusja nie doprowadziła. Wracając z uczelni stwierdziłam że muszę to sprawdzić, ponieważ wtedy o zostaniu dawcą myślałam dość poważnie, ale także chciałam w przyszłości mieć tatuaż, a przecież jedno wyklucza drugie.  I wtedy znalazłam, że da się to pogodzić. Osoby z tatuażem, które robiły je wiele lat wcześniej nie maja się czym martwić, nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak, gdy jesteśmy dawcą i chcemy zrobić tatuaż musimy to zgłosić w bazie dawców DKMS. Wystarczy jeden telefon, który powoduje to że na okres 6 miesięcy jesteśmy niewidoczni w bazie. A dlaczego? Taki okres czasu może pokazać że niczym nie zaraziliśmy się w studiu. Po upływie tego czasu, z powrotem wracamy na listę potencjalnych dawców. I problem został rozwiązany!

Informacja DKMS Polska:
- Według standardów Fundacji DKMS Polska, każda zarejestrowana osoba po wykonaniu tatuażu lub piercingu jest blokowana w bazie na 6 miesięcy. Oznacza to, że w tym czasie jej dane nie są widoczne w światowej bazie dawców szpiku i nie może zostać dawcą. Po upływie pół roku blokada zostaje automatycznie zdjęta i dawca jest z powrotem uwzględniany przez ośrodki poszukiwawcze. Ten okres ochronny niezbędny jest ze względu na bezpieczeństwo dawcy i biorcy oraz ze względu na ryzyko różnego rodzaju infekcji, do których może dojść podczas wykonywania tatuażu lub piercingu, a których okres inkubacji wynosić może kilka miesięcy – Magdalena Wilk, Koordynator ds. Pobrań

Pamiętajcie, ta decyzja musi być przemyślana, ponieważ dawcą jest się do 60 roku życia.
Tu możecie się zarejestrować: www.dkms.pl/pl/zostan-dawca
Tu możecie zobaczyć wspomniany przeze mnie filmik Red Lipstick Monster: www.youtube.com

Jest ktoś z Was dawcą? Zastanawialiście się nad tym? Mi zostało tylko przemóc się do oddania krwi :D

poniedziałek, 5 września 2016

Gadżety, które są przydatne #1 | Selfie stick

Ostatnio wymyśliłam nową serię, pewnie nie będzie się często pojawiać, ale mam już dwa pomysły z tej serii. Dobra, ale nie powiedziałam na czym ona będzie polegać. Otóż, ostatnimi czasy dużo kupuję przez allegro, ale także w sklepach stacjonarnych. Postanowiłam że będę Wam pisać moje opinie na temat jakiegoś gadżetu. Mam nadzieję, że Was to zainteresuje.

Na pierwszy ogień idzie selfie stick. Kupiłam go w Careffour za cenę 19.99 zł. Był to dość szybki zakup, ponieważ chciałam mieć go już przed wyjazdem, dlatego właśnie zrezygnowałam z zakupu na allegro, ponieważ paczka mogłaby do mnie nie dotrzeć.

Dlaczego się na niego zdecydowałam?
Odkąd mam z chłopakiem kanał na YouTube było coraz ciężej nakręcać nas telefonem. Selfie stick umożliwił nam lepsze ujęcia, to był główny powód, dla którego go kupiliśmy.

Opis produktu:
Firma MANTA, selfie stick jest bardzo dobrze wykonany, rozwija się od 22 – 110 cm i udźwignie ciężar max. 500g. Taka rozpiętość ułatwiła nam ujęcia gdzie chcieliśmy pokazać, co jest za nami. Zdjęcia robi się też bardzo wygodnie. Jednak jest jeden minus, nie pasuje do każdego telefonu. Jeżeli telefon nie posiada przycisku migawki, lub w ustawieniach nie da się przycisku głośności zmienić na migawkę selfie stick nie zadziała. Dla przykładu mój chłopak ma HTC Desire 610 na którym selfie stick nie działa, a już na SONY Xperia XA czy M, iPhone 5s działa. Nie składa się do małych rozmiarów, jednak to nie najmniejszej torebki spokojnie wejdzie. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego gadżetu ponieważ ułatwia robienie zdjęć i filmów. Może na co dzień dziwnie to wygląda gdy ktoś z tego korzysta, ale śmiech śmiechem, jest to bardzo pomocne.


A Wy korzystaliście/korzystacie z selfie stick?