Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

poniedziałek, 28 listopada 2016

| Influence |

Od jakiegoś czasu wkręciliśmy się z znajomymi z uczelni w granie w jedną z gier. Mamy kilka luźnych wykładów na których nie musimy nocować więc po cichu sobie gramy. Jest to gra na telefon, ale może w nią grać do pięciu osób. Nazywa się Influence i jest do pobrania za darmo, wydaje mi się także że jest na wszystkie systemy operacyjne w telefonach. Nie zajmuje dużo miejsca a daje dużo frajdy.

Gra polega na 'walce o swoje terytorium', im więcej graczy tym lepiej. Mapy mają różne wielkości, im większa tym też lepsza zabawa. Żaden z graczy nie widzi gdzie inna osoba powiększa swoje terytorium, gdy się spotykają rozpoczyna się walka. Im więcej mamy pół tym więcej punktów możemy dać na dane pole, co może prowadzić do wygranej. Są także opcje grania z komputerem, co czasami nie jest tak łatwe.

Na początku nie mogłam zrozumieć tej gry w 100%, bo trudno ją wytłumaczyć. Jednak za trzecim razem już wymyśliłam swoją taktykę i nie byłam tak łatwym celem do pokonania.

Zdecydowanie polecam Wam ta grę, może urozmaicić nudny wykład, podróż czy nawet powrót autobusem w korku do domu.


piątek, 25 listopada 2016

Spersonalizowany kalendarz

Jakiś czas temu pisałam Wam w jednym z postów, że planuję zakupić Happy Planner. Moje plany jednak uległy zmianie. Na początku roku akademickiego, dzięki mojemu chłopakowi zdobyłam kalendarz, który zrobiła Politechnika Krakowska. Jednak nie zawierał on wszystkiego, co potrzebuje.  Postanowiłam, więc go nieco podrasować.
- Zaczęłam od wydrukowania kartki, na którym mam cały miesiąc, spełnia to rolę mojego grafiku. Pracuje i studiuję, więc zawsze muszę mieć jasno napisane, co danego dnia mnie czeka. Zapisuje tam godziny pracy, godziny zajęć oraz najważniejsze wydarzenia, wizyta u dentysty, itp.



- Kolejna kartka to miesięczne cele, można powiedzieć, że to ściągnąłem z wspomnianego Happy Planner’a. Spodobało mi się to, ponieważ dzięki temu mogę pilnować się i przyzwyczajać do robienia danej czynności codziennie. A że jestem zapominalska i wszystko szybko mi się nudzi to to jest idealny sposób na pilnowanie siebie i wyrobienie sobie rutyny.
- W swoim kalendarzu nie chciałam zapominać o blogu, dlatego także dodałam stronę gdzie planuje wszystkie swoje posty, piszę tam tytuły i planuje na dane daty, aby posty o tej samej tematyce nie pojawiały się zbyt często. Mam także w planach dodać kartkę odnośnie statystyki bloga jednak to dopiero od nowego roku.
- To, co oszczędziło mi troszkę pracy to 'strefa relaksu’, która już znajdowała się w moim kalendarzu. Znajdują się tam kolorowanki antystresowe oraz różne sudoku. Na pewno, gdy mi się to skończy to będę sobie to uzupełniać nowymi łamigłówkami.
- Bardzo przeszkadzało mi to, że nie mogę czegoś szybko znaleźć w swoim kalendarzu, dlatego przy użyciu małych karteczek i trójkątnych spinaczy, szybko stworzyłam sobie przedziałki gdzie się, co znajduje. Specjalnie ich nie przyklejałam abym mogła je dowolnie przesuwać i zmieniać w razie potrzeby.
- Główny znacznik danego tygodnia także stworzyłam z spinacza i dużej kolorowej zakładki.
- Duża rolę odgrywają kolorowe długopisy, którymi mogę napisać sobie wszystko zależnie od potrzeb.  Dzięki temu szybko odczytuje, co danego dnia muszę zrobić.



Jest to bardzo spersonalizowany kalendarz, każdy może, co innego potrzebować. Na pewno z biegiem czasu wymyślę kolejne dodatkowe rzeczy, które dołożę do mojego kalendarza.

Lubicie takie rzeczy?
Wolicie sami je zrobić czy kupić coś gotowego?

wtorek, 22 listopada 2016

Sweet 20

Piszę już do Was, jako dwudziestolatka, wczoraj miałam swoje urodziny. Stwierdziłam, że chcę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami. Szczerze nie sądzę, aby to, że mam 20 lat zmieniło moje życie diametralnie. Zrobiłam kilka pierwszych kroków, podjęłam pracę i była to najpoważniejsza decyzja. Zawsze chciałam pracować, ale nigdy nie miałam dosyć odwagi, aby zacząć. Mam swoje plany na przyszłość, które chcę za wszelką cenę zrealizować. Między innymi pracować w korporacji, gdy skończę studia, zdać prawo jazdy i wiele innych, które są dość prywatne. Udało mi się w niewielkim stopniu usamodzielnić, choć nadal mieszkam i jem z rodzicami to nie proszę ich o tak zwane „kieszonkowe”. Marzę jednak o małym własnym mieszkaniu, kawalerce, która będzie taka moja, ułożona przeze mnie od A do Z. Jednak żal mi pieniędzy na wynajem mieszkania, wolę nie odłożyć na coś 'większego'. Niby dwadzieścia lat a ja niekiedy patrząc na siebie czuję się na piętnastolatkę, nie czuje presji tego, że muszę stanąć mocno na nogi , gdy tylko mam okazję odlatuję marzeniami do swojej „magicznej krainy”. Ale przecież każdy ma coś w sobie z dziecka.

Nie cofnęłabym czasu, aby zmienić swoje decyzje, wiem, że wiele by to nie zmieniło. Nigdy nie mogłam się do końca zdecydować i co bym nie podjęła zawsze o coś walczę. Do samego końca. Choć na przykład na uczelni nie zawsze mi idzie dobrze, myślę że nie była to dobra decyzja, jednak po chwili uświadamiam sobie że ja tego chciałam i nadal tego chce, chce to umieć i muszę stanąć na wysokości zadania. Życie mamy jedno i nie wiadomo co by się miało przydarzyć, starajmy się przeżyć je jak najlepiej, po swojemu!


Miłego wieczoru  :)


sobota, 19 listopada 2016

Woda z cytryną

Kilka miesięcy temu zaczęłam pić  rano wodę z cytryną. Pół godziny przed planowanym posiłkiem pije wodę z sokiem z połowy cytryny i łyżeczką miodu, aby nie było aż tak kwaśne. Dowiedziałam się o tym przez Julkę Kobus, która mówiła o tym w jednym z swoich vlogów. Zaciekawiło mnie to i sama postanowiłam to przetestować. Zauważyłam, że mój organizm zaczął się oczyszczać. Jaki dokładny wpływ ma ta mieszanka na organizm to nie umiem Wam powiedzieć. U siebie na początku zauważyłam większy trądzik, jednak z upływem czasu zaczął maleć. Normalny przebieg, gdy na początku organizm się oczyszcza. Co do infekcji i mojej odporności to większego wpływu to nie miało, bo staram się zażywać tran. Jednak jest jeszcze jeden plus, ustabilizował i poprawił się mój metabolizm. Wiem wiem jest to dość nieprzyjemny temat, jednak jak kogoś to interesuje to warto o tym napisać. Nigdy nie miałam większych problemów trawiennych, zdarzały się tylko sporadycznie bóle brzucha. Teraz zauważam ich o wiele mniej. Więc to bardzo mnie cieszy. Choć  się po tym nie chudnie, bo nie jest to magiczna mikstura spalająca tkankę tłuszczową.
Jestem zadowolona ze zaczęłam tą kuracje i mam nadzieję, że z biegiem czasu przyniesie jeszcze więcej korzyści dla mojego organizmu.


Piliście kiedyś wodę z cytryną ?

środa, 16 listopada 2016

| Cztery w rzędzie |

Coraz więcej na moim blogu gier, ale wciągnęłam się w ten temat. Już planuję zakup kolejnych, a zostało mi jeszcze ich trochę do pokazania. Mogę Wam zdradzić rąbek tajemnicy, że nawet będą jakieś gry na telefon, ale to później.
Dziś chcę Wam pokazać kolejną grę z sklepu Tiger, jest to jak na razie ostatnia w mojej kolekcji z tego sklepu. Kosztowała około 10 zł i kupiłam ją w Sopocie, ale widziałam ją w Krakowie tylko w innej wersji kolorystycznej. W pudełku mamy żetony i plastikową "planszę" gdzie wrzucamy żetony. Jest bardzo dobrze wykonana, jak na tak niską cenę. Gra jest dla dwóch osób, na przemian wrzuca się żetony i ten kto pierwszy ułoży 4 w jednej linii, pionowo, poziomo lub na skos - wygrywa. Można powiedzieć ze to taka bardziej rozwinięta gra w kółko i krzyżyk, mnie i mojego chłopaka bardzo wciągnęła, bo trzeba obrać strategię i równocześnie obalić strategię przeciwnika. Zdecydowanie polecam!


niedziela, 13 listopada 2016

Gadżety, które są przydatne #4 | Nerka - szaszetka

Ostatnimi czasy zaczęłam często używać mojej „nerki” – saszetki na wszystkie najważniejsze rzeczy. Początkowo kupiłam ja, aby mieć ja na wyjazdy na rolki czy rower, używałam jej także w podróży, żeby na stacji nie brać wielkiego plecaka czy torby. A teraz także używałam jej do pracy, ponieważ nie mieliśmy szatni i nie chciałam aby ktoś okradł mi cenne rzeczy, wolałam mieć je przy sobie. Kupiłam ją przez allegro za cenę chyba 7 zł, nie pamiętam dobrze, ponieważ już mam ja dość długo a kupowałam ja z innymi rzeczami. Jak na tak częste użytkowanie to trzyma się dość dobrze, fakt faktem w niektórych miejscach puściły mi szwy ale udało się to naprawić. Prałam ją nawet i nic nie wyblakła, materiał i rozmiar zachował się ten sam. Zdecydowanie polecam taki gadżet.



Korzystacie, lubicie takie saszetki ?

piątek, 11 listopada 2016

W poszukiwaniu idealnego podkładu #3 – REVLON COLORSTAY 180 SAND BEIGE

Mogę oficjalnie oznajmić, że na ten moment zakończyłem poszukiwanie idealnego podkładu. Od około 4 miesięcy używam jednego i tego samego podkładu, jest to Revlon Colorstay 18 Sand Beige. Poznałam go dzięki mojej koleżance. Wybierałyśmy się na imprezę i pożyczyła mi go. Po powrocie zauważyłam wielki plus, pomimo tańca, temperatury w klubie, dotykania twarzy, podkład był prawie w takim stanie, w jakim go nałożyłam. Bardzo dobrze się trzyma na twarzy, choć jest to jeden z cięższych podkładów. Bardzo ładnie maskuje przebarwienia i niedoskonałości, nie wysusza skóry. Ja zawsze pod podkład daje warstwę kremu, ponieważ przez leki moja skóra się wysusza, i podkład lekko matowi skórę. Stacjonarnie kosztuje 60/70 zł, jednak przez internet lub empik online można go kupić za około 30zl. Buteleczka jest bardzo wydajna, bo podkładu nie trzeba używać dużo. Jedyny minus to to, że jest odkręcany i nie ma pompki, ale z tym łatwo sobie poradzić, tylko trzeba uważać żeby się nie wywrócił, gdy jest otwarty. Mi jedna buteleczka starcza na ponad 2 miesiące.
Polecam go każdemu, a zwłaszcza tym, co borykają się z niedoskonałościami.
Stosowałyście /stosowaliście go kiedyś? Jakie są wasze opinie?



Z tą serią powrócę w lecie, ponieważ mam w planach znaleźć idealny dla mnie krem BB.

*Podczas pisania tego postu podkład mi się skończył i czekam na nowy wiec postanowiłam dodać Wam ładniejsze zdjęcie z internetu.

poniedziałek, 7 listopada 2016

| Kółko i krzyżyk |

Każdy zna ta grę, jest ona najczęściej wykorzystywana w szkole na 'nudnych' lekcjach. Lubimy w nią grać jednak nikomu nie chce się nigdy tego cały czas rysować, mówię tu o grze 'kółko i krzyżyk'. Sama lubię w nią grać, jednak nie zawsze ma się pod ręką kartę i długopis. Będąc w Sopocie zauważyłam ta grę w wersji drewnianej, oczywiście było to w Tigerze. Kupiłam ją chyba za 6 zł. Razem z moim chłopakiem wiedzieliśmy, że to będzie idealna opcja na podróże. Jest bardzo ładnie i solidnie zrobiona,  serduszka i kwiatuszki są urocze i wygodnie się nimi gra. Jedyne, co to sama musiałam wymyślić jakiś pokrowiec, aby te elementy się nie pogubiły. Ogólnie gra popularna i każdemu sprawi radość.


piątek, 4 listopada 2016

flying tiger copenhagen

Na świecie jest tyle sklepów a ja uparłam się na ten jeden -  Tiger. Moja historia z nim zaczęła się na początku tego roku. Usłyszałam o nim na filmiku Red Lipstic Monster. Szukałam go i wtedy pokazało mi się, że jest między innymi w Warszawie, ale niestety w Krakowie go nie było. Byłam niezadowolona, ale kilka miesięcy później miałam okazję jechać z chórem do Warszawy. Gdy tam dopadłam ten sklep, nie zdążyłam przejść całego a już musiałam wracać, zdenerwowanie towarzyszące temu było nie do opisania. W wakacje niespodziewanie zobaczyłam Tigera w Sopocie. Mieszkałam w Gdyni przez dwa tygodnie, więc dojazd autobusem do Sopotu nie stanowił problemu.  Byłam w tym sklepie zawsze, gdy byłam w Sopocie. Obkupiłam się tam, no bo 'przecież u mnie tego nie ma'. Kilka tygodni po powrocie, piszę do mnie koleżanka która tak jak ja uwielbia ten sklep. Otóż Tiger otworzono w Krakowie!!! Gdy tylko to usłyszałam wiedziałam że to będzie pierwsze miejsce które odwiedzę. Jest on na ulicy Floriańskiej więc nie trudno do niego trafić.
Sklep bardzo mi odpowiada z tego względu że wiele rzeczy tam jest z różnych kategorii. Znajdziemy rzeczy papiernicze, do kuchni, łazienki, gadżety, itp. Jest świetnym sklepem by znaleźć komuś coś na prezent. Jego stylistyka także mi odpowiada, chociaż mogliby mieć więcej rzeczy dekoracyjnych w pomarańczowym kolorze. :D mój chłopak śmieje się że jak ja tam wchodzę to czas dla mnie staje. Już teraz czaję się na kilka gier które tam są.



A Wy lubicie ten sklep, byliście w nim kiedyś?

wtorek, 1 listopada 2016

Gadżety, które są przydatne #3 | Hamburger - mini głośnik

Większość z nas nie wyobraża sobie dnia bez posłuchania muzyki. Jedni słuchają ja wręcz cały czas na słuchawkach, inni przez radio lub komputer. Gdy jechałam na wakacje pod przyczepę to wiedziałam że nie będę słuchać muzyki w niej przez słuchawki, zwłaszcza że miałam w niej mieszkać z dwoma koleżankami. Problem sam się nie rozwiązał ponieważ nie mam muzyki na telefonie a na mp4. Rozwiązanie nie jest zaskakujące, poszperałam w internecie za głośnikiem. Najważniejszą funkcją była wtyczka mini Jack 3,5 mm. W sklepach jest tyle opcji, mi zależało na czymś małym i dobrym. Wybór trafił na głośnik - hamburger. Zapłaciłam około 20 zł z przesyłką. Głośnik daje na prawdę ładny dźwięk, można do niego podłączyć wiele urządzeń. Sprawdził mi się nawet podczas sprzątania łazienki. Ogólnie teraz głośniki jeszcze bardziej się rozwinęły, ja swój kupiłam już rok temu i jestem z niego bardzo zadowolona.

Korzystacie z tego typu urządzenia?