Scroll down :)

Wszystkie kategorie i obserwatorów znajdziesz na samym dole.
All categories, translator and followers you will find at the bottom.

sobota, 24 czerwca 2017

Marmur + fiolet



Na początku czerwca postanowiłam zrobić sobie hybrydy. Poszłam do mojej koleżanki z pracy, która robi prześliczne paznokcie.


Paznokcie robiłam 7 czerwca, dzień przed wyjazdem nad morze. Specjalnie robiłam je tak późno żeby nie zniszczyć ich w pracy.  Od początku roku to były moje pierwsze hybrydy, a nawet pierwszy raz, kiedy zrobiłam coś z paznokciami nie licząc obcinania. I to chyba też miało wpływ na trwałość hybryd. Całe 4 dni które spędziłam nad morzem, paznokcie trzymały się dobrze, kilka mi odprysnęło, niektóre musiałam przypiłować. Na pewno paznokcie, na których miałam motyw marmuru były słabsze.  Zaraz po powrocie, gdy wróciłam do pracy paznokcie odpryskiwały jeszcze bardziej. Musiałam je skracać, ale cóż taka praca. Jednak pewnego dnia, gdy chciałam na raz przenieść więcej rzeczy zaczęły mi one lecieć i jeden z wieszaków pociągnął mi mały paznokieć, aż tak że go złamał. Na zdjęciu widać, w którym miejscu dokładnie i zaraz po ściągnięciu zobaczyłam, że nie mam połowy paznokcia. Ściągałam je 19 czerwca. Co do odrostu to nie był aż tak duży, ale wolałam je ściągnąć żeby nie połamać ich bardziej.

Po zrobieniu sobie tych paznokci zaczęłam szukać po stronach internetowych zestawów startowych do robienia hybryd. Coraz bardziej wkręcam się w ten temat. Mam nadzieję, że gdy odrośnie mi mój paznokieć zrobię sobie kolejne.

środa, 31 maja 2017

Podsumowanie: MAJ 2017

Jeszcze nie dawno pisałam pierwsze podsumowanie a tu za nami prawie pół roku minęło. Ale ten czas leci.

Kosmetyki, które skończyłam w MAJU:

BeBeauty, Łagodzący płyn micelarny 3 w 1
Zdecydowanie bardzo dobry płyn do demakijażu, jest bardzo tani, do kupienia w biedronce a efekty daje takie jak niejeden drogeryjny kosmetyk.
Artdeco, Fixing Powder
Udało mi się w połowie maja skończyć puder, który kupiłam pod koniec grudnia 2016 roku. Uwielbiam kosmetyki, które są bardzo wydajne. 10 g pudru wystarczyło mi na prawie codzienne stosowanie przez 5 miesięcy!
Le Petit Marseillais Kwiat Pomarańczy żel pod prysznic
Bardzo lubię żele pod prysznic z tej serii, pięknie pachną i są wydajne.

sobota, 27 maja 2017

Wakacje

W zeszły weekend odbył ostatni zjazd w swojej szkole. Miałam 4 egzaminy i powiem Wam, że nie było łatwo. Może dla jednych to, że ktoś uczy się w szkole policealnej oznacza, że nie wie co to naprawdę nauka. Sama kiedyś tak myślałam, jednak mocno się zdziwiłam gdy sama zaczęłam chodzić do niej. System zaoczny w którym się uczyłam ma swoje plusy i minusy. Zdecydowanie pasowały mi zajęcia co dwa tygodnie, zwłaszcza gdy się pracuje to można wszystko pogodzić. Jest czas i na pracę i na naukę. Jednak w „szkolne” weekendy na raz jest wykładany bardzo duży zakres materiału. Co się dziwić, patrząc na program nauczania w technikum w trybie dziennym jest tego bardzo dużo. Dlatego zajęcia trwały od 8 – 18, oczywiście z przerwami. Do tego też trzeba się przygotować. Na przykład była w naszej grupie jedna dziewczyna która można powiedzieć nie radziła sobie, tempo na zajęciach było dość szybkie i nie było czasu na powtarzanie czegoś po 10 razy. Było nam jej szkoda, ale i my i nauczyciel chcieliśmy zdążyć z wszystkim, przecież egzaminu dla nas nie zmienią.

Jak wspominałam w zeszły weekend miałam egzaminy i udało mi się wszystko zdać! Jestem z siebie dumna bo egzaminy nie były najłatwiejsze. Bez jakiegokolwiek przygotowania było by ciężko.  Zauważyłam jednak że dużo nauczyłam się na zajęciach, starałam się z nich wyciągnąć jak najwięcej.  Gdy miałam tylko okazje po pracy też się uczyłam. Choć początkowo było to wszystko czarną magią to nauczyciele podeszli do nas wyrozumiale i wszystko jasno wykładali i tłumaczyli.

Za mną mój pierwszy tydzień „wakacji”, trudno to tak nazwać skoro dalej pracuje. Na pewno nie osiądę też na laurach, ponieważ nie chcę nic zapomnieć do egzaminu zawodowego, a przecież nie będziemy do tego wracać. Jedno wiem bardzo mi się to spodobało i nie chcę się zrazić.


niedziela, 30 kwietnia 2017

Podsumowanie KWIECIEŃ 2017

„Kwiecień, plecień, bo przeplata. Trochę zimy, trochę lata.” Można powiedzieć ze kwiecień tego roku taki był, kilka dni słonecznych że wszyscy powoli zapominali o zimowych kurtkach, a zaraz znowu padał śnieg.

Kosmetyki, które skończyłam w KWIETNIU:

1. Isana, Forbidden Apple, kremowy żel pod prysznic, 300 ml
Był bardzo wydajny i do ostatniej kropli nadal pięknie pachniał. Zapach był na tyle intensywny że o skończonym prysznicu nadal czułam do w łazience. Cena jaka za niego dałam, jak i jakość tego produktu zachęca mnie do ponownego zakupu.

2. ISANA Young S.O.S Clear- Produkt 3w1, mycie twarzy, peeling i maseczka
Jako żel peelingujący sprawdził mi się dobrze, jako maseczki go nie przetestowałam. konsystencja jednak dla mnie była zbyt za rzadka i na samym początku użytkowania wszystkie drobinki wylatywały i nie było ich już prawie na końcu (uprzedzam uwagi, przed użyciem wstrząsałam tubką).

3. evree, Peeling do twarzy 3 w 1, 75 ml
Z tego peelingu byłam bardzo zadowolona, miałam go dość długo bo nie mogę sobie przypomnieć kiedy go kupiłam. Sprawdził mi się idealnie jako peeling przed stosowaniem maseczki. „Diamentowe” cząsteczki, kompleks enzymatyczny i biała glinka sprawdziły się na mojej cerze idealnie.  Na pewno do niego wrócę.

4. BeBeauty, Sunny Smile, myjący peeling do ciała, 100 ml
Bardzo lubię serię peelingów z BeBeauty. Pięknie pachną i działają. Są dość „ostrymi” peelingami dlatego zawsze rozcieńczam je z niewielką ilością żelu pod prysznic i wtedy są już idealne. Zdecydowanie polecam, do kupienia w sklepach Biedronka.

5. Lirene Dermoprogram, Cera wrażliwa - Nawilżający krem z kwasem hialuronowym
Krem ten miałam dość długo. Jako krem pod makijaż działał dobrze, jednak nie nawilżał jej tak jak bym tego oczekiwała. Spodziewałam się jednak lepszego efektu na przesuszonej twarzy. Możliwe że wrócę do tej serii, bo oprócz tego jednego aspektu, wszystko było dobrze.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Wegetarianizm

Ostatnio zaczął mnie interesować temat różnych diet, sposobów żywienia, bo w sumie nie wiem jak to nazwać.  Stwierdzałam że to będzie fajny pomysł na kolejną serię na moim blogu. Dzisiaj zajmę się dość znanym tematem czyli – wegetarianizm.

Wegetarianizm polega na wyłączeniu z diety mięsa w tym ryb i owoców morza, a także produktów pochodzenia zwierzęcego, np. smalec, żelatyna.  Spożywają jednak nabiał z małymi wyjątkami takimi jak: kefiry, śmietany, jogurty, serki homogenizowane które są z żelatyną, margaryny i mieszanki które zawierają witaminę D, ponieważ też nie są wegańskie. [W produktach pochodzenia roślinnego można znaleźć witaminę D2 (ergokalcyferol), a w produktach pochodzenia zwierzęcego witaminę D3 (cholekalcyferol).] Nie jedzą także sera na podpuszczce* odzwierzęcej. [ * Podpuszczka jest to enzym trawienny, który uzyskuje się z żołądka cieląt. Podpuszczka mikrobiologiczna -  jest wegetariańska, uzyskuje się ją z grzybów.]

Czym można zastąpić mięso? Dużo się słyszy o soi, z której produkuje się tofu (twarożek sojowy powstały w procesie koagulacji mleka sojowego), sos sojowy, tempeh , mąkę sojową, kaszę sojową oraz mleko sojowe. Alternatywą mięsa mogą być w tym wypadku kotlety sojowe.  Wartości odżywcze soi : 100 g suchych nasion soi zawiera: 412 kcal, 34,3 g białka, 19,6 g tłuszczu (w tym 2,82g tłuszczów nasyconych, 4,07 g tłuszczów jednonienasyconych i 11,29g tłuszczów wielonienasyconych), 32,7 g węglowodanów (w tym błonnika 15,7g). Nasiona soi charakteryzują się dużą zawartością potasu, bo zawierają go aż 2132 mg. Ponadto w soi znajdziemy 240 mg wapnia, 743 mg fosforu, 216 mg magnezu, 8,9 mg żelaza, 0,78 mg witaminy E, 0,69 mg tiaminy (witamina B1), 0,189 mg ryboflawiny (witamina B2) oraz 1,18 mg niacyny (witamina PP). [źródło] Kolejnymi zamiennikami mogą być grzyby takie jak boczniaki, bakłażan, soczewica, fasola i rośliny strączkowe,  kalafior, ziemniaki, buraki, orzechy, chlebowiec* [*owoc z rodziny morwowatych, pochodzi z tropikalnej części Azji. Ma delikatny słodkawy smak.]. Jest wiele zamienników mięsa, ale nie przypuszczałam że jest ich aż tyle.

Dla Ciekawych – udało mi się znaleźć kilka odmian wegetarianizmu o których sama nic nie wiedziałam.
Laktoowowegetarianizm
- rezygnacja z potraw mięsnych (w tym także ryb)
- dopuszcza się produkty pochodzenia zwierzęcego takie jak: nabiał, jajka, miód
Laktowegetarianizm
- oprócz mięsa i ryb rezygnuje się także z jedzenia jajek
- dopuszcza się spożywanie mleka i jego przetworów
Owowegetarianizm
- dopuszcza jedynie spożywanie jajek.
Weganizm
- rezygnacja ze spożywania produktów odzwierzęcych
- wyłączone z jadłospisu jest także mleko, sery, jaja, miód
Witarianizm
- spożywa się wyłącznie świeże warzywa i owoce
- odrzuca się potrawy gotowane
- rezygnacja z napojów typu kawa, herbata, soki, które zastępuje świeża, źródlana woda
Fruktarianizm (Fruitarianizm)
- wyłączenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego
 - rezygnacja z owoców i warzyw, które musieliby zerwać
- pokarmem są owoce, które same spadną z drzewa
- dopuszczane jest jedzenie małych ilości zielonych liściastych warzyw (szpinak, sałata).

O niektórych z odmian będę pisać dodatkowe posty.


Podoba Wam się taka seria?

piątek, 14 kwietnia 2017

Zmiany - co u mnie

Ledwo się obejrzałam a już jest 14 kwietnia. Początek miesiąca przeleciał mi niemiłosiernie szybko.  Praca, szkoła, szkoła, praca i tak w kółko. Jedyne, co udało mi się gdzieś wcisnąć treningi.  Z tego wszystkiego nie napisałam dla Was dwóch postów, ale muszę się przyznać nie miałam pomysłów. Nie chciałam też pisać o jakichś bzdurach, czy na siłę coś sklecać.

Piszę dość późno ten post, ale jakoś mnie tak natchnęło po bieganiu. Chciałam Wam w sumie napisać, co u mnie.  Jak pisałam Wam w podsumowaniu zaczęłam trenować. Co mnie do tego natchnęło, kto mnie zmotywował? Odpowiedź wcale nie jest taka trudna, byłam to ja sama. Tak naprawdę od 2012 roku zawsze miałam okresy w swoim życiu, że zaczynałam ćwiczyć, ale przychodził moment, kiedy to wszystko upadało i miałam na przykład sześcio miesięczna przerwę.  Podczas tych przerw wszystkie efekty znikały i przy każdych kolejnych powrotach było ciężko, bo przecież każdy chce od razu zobaczyć rezultaty swojego wysiłku. Ale jednak, co obudziło we mnie kolejne podejście do ćwiczeń? Grając w simsy klikałam na bieżnię i sim musiał biec, musiał ćwiczyć tyle ile ja chce. A w prawdziwym życiu, kto nam każe ćwiczyć, kto „kliknie” na nas i będzie trzeba zrobić te pompki. Tylko i wyłącznie my możemy w siebie „kliknąć” i iść pobiegać czy po prostu poćwiczyć w domu. Może słabe porównanie, ale było dla mnie jak najbardziej trafne.

Drugą rzeczą, jaka zmieniłam w swoim życiu było jedzenie. Postanowiłam ograniczyć słodycze, no bo jak ćwiczyć to po co nadrabiać to wszystko czekoladą. Takim oto sposobem od początku kwietnia miałam tylko jeden dzień w którym zjadłam chyba z trzy cukierki, tak to nic. Słodkości zamieniłam na owoce. Nawet w pracy gdy na socjalu leżały cukierki i owoce ja sięgałam po banana czy gruszkę. Zaczęłam także jeść więcej warzyw w postaci sałatek czy warzywa na patelnie z ryżem. Przestałam jeść ubijane ziemniaki ponieważ dowiedziałam się że maja wysoki indeks glikemiczny co wcale nie jest takie dobre dla osób które borykają się z trądzikiem. Moje zmiany w żywieniu dopiero wprowadzam, ale bardzo mnie to cieszy że sama mogę decydować co jem i w końcu mogę sobie sama coś ugotować.


Chyba to wszystko, co chciałam napisać, na koniec chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt Wielkanocnych i mokrego Śmigusa- dyngusa!


piątek, 31 marca 2017

Podsumowanie MARZEC 2017

Nie wierzę ze to ostatni dzień (hah ostatnia minuta) marca, przyszedł czas na podsumowanie!

Kosmetyki, które skończyłam w MARCU:

1. La Roche Posay Effaclar żel myjący 400ml
Mój ukochany żel do mycia twarzy właśnie mi się skończył, było to moje pierwsze opakowanie, które kupiłam chyba z pół roku temu jak nie więcej, na pewno jeszcze w 2016 roku. Jest cudowny, świetnie radzi sobie z cerą trądzikową, jednak mocno wysusza.

2. Revlon, ColorStay, podkład z pompką do cery mieszanej i tłustej z kompleksem SoftFlex 180 Sand Beige, 30 ml
Kolejny ulubiony produkt po kilku miesiącach się skończył. Chyba trafiłam w końcu na swój idealny podkład. Jest mocno kryjący, matujący, nie zciera się szybko, nie zatyka porów, jak dla mnie idealny.


sobota, 25 marca 2017

Czas na relaks - maseczki do twarzy

Od roku jestem wielką fanką maseczek. Gdy odkryłam ich „magiczne” właściwości nie umiem się im oprzeć. Gdy tylko wchodzę do Rossamnn’a czy hebe zawsze szukam jakichś nowych. Jak na razie w głównej mierze używam tych w remie i od czasu do czasu peel-off, nie miałam jeszcze okazji testować tych w płachcie.  Ale jakie mam ich rodzaje?

Maska żelowa
- nawilżają
- łagodzi, dając uczucie chłodzenia spowodowany przez mentol

Maski kremy
- ulepsza ukrwienie i mikrokrążenie

Maski oczyszczające
- bakteriobójcze
- usuwają nadmiar wydzieliny łojowej
- zwężają pory

Maska peel-off
- usuwa obumarły naskórek
- niwelują nadmiar wydzieliny łojowej
- nadają skórze gładkość
- odświeżają

Maski peelingujące 
- usuwają obumarły naskórek
- niwelują nadmiar wydzieliny łojowej
- pobudzają krążenie
- nadają skórze gładkość i elastyczność
- przywracają prawidłowy odczyn pH

Maski rozpulchniające
- przygotowują skórę do oczyszczenia

Maski algowe 
- nadają blask
- posiadają składniki odżywcze i witaminy

Maski w płachcie
- nawilża i łagodzi
- różnorodność - do każdego typu cery

Jaka maseczka, do jakiego typu skóry? 

Maseczki do cery suchej
- preparaty silnie nawilżające
- z witaminą E
-> najlepsze będą maseczki z alg morskich czy alg zmikronizowanych, które wyglądają jak błoto i maja nieprzyjemny zapach, jednak dobrze nawilżają skórę i zwężają pory

Maseczki do cery tłustej
- działanie oczyszczające
- działanie dezynfekujące
- ściągające pory
- regulujące wydzielanie łoju
-> maseczki z naturalnych glinek ( których jestem największą fanką), pomagają w walce z trądzikiem. Dobrze te z sprawdzi się maseczka z wyciągiem z ziół czy drzewa herbacianego.
Jeżeli zainteresował Was ten temat tutaj macie bardzo dużo informacji na temat masek do twarzy. Jest to wszystko tam tak pięknie rozpisane – zapraszam! --> Maski kosmetyczne (maseczki). Rodzaje masek. Po co stosujemy maski? Zastosowanie masek w zabiegach kosmetycznych.

poniedziałek, 20 marca 2017

| Samotnik |

Przyszedł czas na kolejną grę! Należała ona do moich rodziców, ale dali mi ją, gdy byłam w podstawówce. Mowa tu o grze "Samotnik", jest ona dla jednej osoby i polega na tym by tak usuwać pionki z planszy (usuwa się je za pomocą przeskakiwania jednego nad drugim), aby został tylko jeden. Brzmi prosto, ale wcale takie nie jest. Kilka razy już udało mi się skończyć grę z jednym pionkiem, ale na początku dużo razy zostawały mi trzy lub cztery. Gra uczy zdecydowanie logicznego myślenia i cierpliwości.
Wszystko mieści się w jednym opakowaniu, co jest bardzo wygodne w podróży!


Graliście kiedyś w  taką grę? 

środa, 15 marca 2017

Chockery

Dziś post trochę później bo długo nie wiedziałam o czym chce napisać. W ostatniej chwili wpadłam na pomysł, który zajął mi chwilę bo musiałam zrobić zdjęcia.
Od kiedy chockery weszły do mody w sklepach pojawiło się masa wzorów, rodzajów, różnej szerokości, koronkowe, welurowe, była tego jednym słowem masa.  Sama skusiłam się na kupno kilku na promocjach.



Na allegro także był wysyp chockerów, gdzie jeden sobie wybrałam – potrójny koronka z złotym łańcuszkiem i sznureczkiem z zawieszką. Zakochałam się w nim gdy go zobaczyłam na zdjęciu. Bordowy, czarny klasyczny, czarny z kółkiem mam z H&M. Żyłkowy który jest w lewym dolnym rogu to dla mnie taki klasyk, był moim pierwszych chockerem, kupionym w małym sklepiku na Rynku. Chocker w prawym dolnym rogu jest taki z siateczki i kupiłam go w Cropp’ie za jedyne 4,99 zł.  A mój ulubiony z rzemyka z cudownymi skrzydełkami na końcach dostałam od rodziców na święta i jest z By Dziubeka - biżuteria modowa. Uwielbiam w nich to że każdy świetnie komponuje się z moim naszyjnikiem który noszę codziennie. Posiadam dość długą szyję, na której cudownie one wyglądają, nie mówię przez to że na innej nie!
Znam jednak dużo osób, które nie przepadają za tego rodzaju biżuterią, a Wy co o nich myślicie?


piątek, 10 marca 2017

LUBIĘ JEŚĆ!

Też tak czasami macie, że nic byście nie jedli tylko słodycze? Kanapka z serem czy szynką już nie wygląda tak apetycznie? Płatki z mlekiem, jogurt…. co by tu zjeść?

Od jakiegoś czasu mam duży problem z śniadaniami, najczęściej ich nie jem, co nie jest dobre, bo to przecież najważniejszy posiłek dnia.  Zazwyczaj kończę z tym, że jem jogurt i jakiś owoc, zazwyczaj banan. Ale cóż to za śniadanie… Sprawa z serem jest dość problematyczna, ponieważ nie każdy mi smakuje, szynka, za tłusta odpada, najlepiej jak najbardziej chuda i sucha. Ale to i tak nie to. Obiad, kotlet, ziemniaki – nie. O wiele bardziej wolę zjeść makaron, ryż czy kaszę. Mięso jem, bo wegetarianką ani tym bardziej weganką nie jestem, jednak nie sięgam po nie z chęcią.

Lubię gotować, jednak u siebie w domu w głównej mierze robi to moja mama. Nawzajem podsuwamy sobie pomysły na nowe dania.  W tamtym roku na wakacje pojechałam do Gdyni to gotowałam tam ja. nawet nie wiecie, jaką mi to frajdę sprawiało. Tortilla, spaghetti, szpinak. Wszystko, co chciałam to gotowałam, oczywiście wszystko konsultując z swoim chłopakiem. Bardzo nam smakowało a posiłki były pełnowartościowe i tylko raz jedliśmy obiad w pizzerii, bo byliśmy wtedy cały dzień w Gdańsku.

Najbardziej marzy mi się własna kuchnia. Miejsce gdzie będę mogła eksperymentować i się uczyć. Przypalę coś, trudno, nie wyjdzie, następnym razem bardziej się postaram. Jako małe dziecko często „gotowałam” używając starych przypraw, wielkiej miski. Aż mi się przypomniało jak kiedyś moja babcia robiła porządki w kuchni i co stare wyrzucała, oczywiście ja widziałam w tym świetną zabawę. Wzięłam wielką miskę, drewnianą łyżkę i w małej konewce przyniosłam sobie wodę. Moja babcia doglądała tylko bym czasem czegoś nie spróbowała, ale nawet mi to nie przyszło na myśl, liczyło się tylko gotowanie. I pamiętam radość w moich oczach, gdy dostałam kostki rosołowe, ahh piękne czasy.

Czemu o tym piszę, bo chce zachęcić wszystkie osoby takie jak ja, które lubią gotować aby raz na jakiś czas zrobić coś dla całej rodziny. Ja teraz oglądam masę książek kucharskich, drukuje przepisy, wyrywam je z jakichś magazynów byle by tylko kiedyś poeksperymentować. Wiem że tradycyjnej polskiej kuchni raczej nie będę fanką bo lubię różne przyprawy, jednak jedyne co muszę się nauczyć to robienie pierogów!

A Wy, co lubicie gotować i jeść?


niedziela, 5 marca 2017

Rodzaje pudrów

Od kilku dobrych miesięcy przestawiłam się z pudrów w kamieniu na pudry sypkie. Ta decyzja zmieniła moje zdanie na ten temat. Wcześniej nie wyobrażałam sobie świata bez pudru w kamieniu i pudry sypkie były dla mnie czymś absurdalnym. Jednak, gdy zaczęłam oglądać więcej kosmetycznym filmików zaczęłam się do nich przekonywać. Na początek kupiłam na przecenie w Rossmannie puder sypki z Wibo, a następnie postawiłam na wyższą półkę – puder ARTDECO kupiony w Douglas. Dziś chcę napisać trochę więcej o pudrach, ale w głównej mierze chce się skupić na tych sypkich.

Na rynku mamy masę marek, które produkują pudry, a to właśnie sypkie czy w kamieniu a nawet w kulkach. Rozświetlające, matujące, brązujące jest tego mnóstwo.  Trzy podstawowe rodzaje pudrów to mineralne – tworzone z takich surowców jak kreda, gips czy talk, pochodzenia zwierzęcego – tworzony z pereł, motyli lub jedwabiu i roślinnego- tworzony na bazie mąki pszennej, ryżowej lub kukurydzianej a także lotosu.

PUDER W KULKACH
W głównej mierze ma trzy zastosowania, zazwyczaj jego kulki są w trzech odcieniach, aby odświeżyć kolor skóry – za to odpowiedzialne są kulki w kolorze różowym, wywołać wrażenie opalenizny – kulki brązowe i zapewnić rozświetlenie – czyli kulki jasne, świecące.
Nie stosowałam takiego pudru ponieważ w ogóle nie stosuję bronzera czy różu z powodu problemów z cerą.

PUDER SYPKI
Zazwyczaj jest nakładany specjalnym puszkiem, ale spotkałam się z użyciem go za pomocą pędzla. Mocno wiąże się z podkładam, zwłaszcza wtedy gdy go „wklepiemy” w skórę twarzy prze co na długo matowi i utrwala makijaż.  Spotkamy je w różnych odcieniach, które dostosowujemy do swojego odcieniu skóry.
Są także transparentne – z których korzystam ja – dodatkowo nie kryją niedoskonałości, ale na prawdę świetnie utrwala wszystko. Stosuję głównie sypkie pudry ryżowe transparentne które dzięki zawartości krochmalu ryżowego są bardzo chłonne i trwałe.
Puder typu translucent daje efekt matowy, bezbarwny, przeźroczysty jednak w subtelny sposób wpływa na kolor podkładu.
Pudry mineralne mogą zastępować stosowanie podkładu, jest szczególnie polecany dla alergików oraz osób z cerą trądzikową.

PUDER W KAMIENIU
Wszyscy znamy barwiący, czyli taki standardowy puder dostosowany do własnego odcienia skóry oraz pudry brązujące, są ta tyle popularne że nie będę się nad nimi skupiać.
Puder mozaikowy, który wygląda właśnie jak mozaika jest w swoim działaniu bardzo podobny do pudru w kulkach ponieważ ma w sobie różne odcienie.
Puder rozświetlający, uwypukla wybrane części twarzy które chcemy wyeksponować. Najlepiej jednak wygląda na skórze bez niedoskonałości.
Puder z podkładem – wet&dry, które stosujemy na mokro i na sucho. Zwilżoną gąbeczka można go nakładać jak podkład, a wciągu dnia suchym pędzelkiem można nanieść poprawki.



Nad sposobami nakładania pudrów nie będę się rozpisywać ponieważ każdy dostosowuje to do swoich potrzeb, ja kilka dobrych lat stosowałam pędzel, a od roku zakochana jestem w puszkach.

A Wy, jakie pudry stosujecie?

wtorek, 28 lutego 2017

Podsumowanie: LUTY 2017


Ah ten luty, szybko przyszedł, szybko zleciał i już przyszedł czas na kolejne podsumowanie. Chciałam je pisać „regularnie”, czyli od razu gdy coś mi się skończy pisać sobie dany opis, jednak jak zwykle mi to nie wyszło. Wyjątkowo w lutym miałam więcej pracy przez co wracałam do domu około północy i myślałam tylko o czymś do jedzenia i o pójściu spać. Ale przejdźmy już do podsumowania.

Kosmetyki, które skończyłam w LUTYM:

1. Farmona Tutti Frutti Jeżyna & Malina Peeling do ciała
Kupiłam go jakoś po wakacjach gdy moja skóra zaczęła ze mnie schodzić jak z węża, później go nie stosowałam bo nie było takiej potrzeby. Jednak wracałam do niego co jakiś czas, lubię go łączyć z żelem pod prysznic dla delikatniejszego efektu bo naprawdę działa. Skóra po nim jest cudownie gładka i ma niesamowity zapach.

2. Le Petit Marseillais Biała Brzoskwinia i Nektarynka żel pod prysznic
Kupiony na promocji w Rossmannie za chyba około 9 zł, kierowałam się głównie cudownym zapachem. Jest bardzo wydajny, mocno się pieni i cały czas pięknie pachnie, a to największa zaleta.
 
3. Million Gloss, Ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów zapewniająca świetlne refleksy
Odżywka bardzo mi się sprawdziła, ponieważ pomagała w rozczesywaniu włosów po myciu. Były po niej o wiele miększe i gładkie, zdecydowanie muszę ją kupić jeszcze raz.  
 
4. Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim
Kupiłam go z nadzieją na uratowanie moich włosów. Jak to po szamponie wielkich cudów spodziewać się nie mogłam. Jednak ten szampon bardzo słabo się pienił, utrudniał mycie włosów. Po umyciu nie czułam aby one były dokładnie umyte, jednym słowem nie wrócę do niego.
 
5. Kolastyna, Pure & Clear, 2 w 1 Aktywny żel peelingujący do mycia twarzy
Kupiłam go pod koniec stycznia, i już go skończyłam. Miał bardzo płynną formułę przez co od czasu do czasu z pojemnika wylatywało mi za dużo produktu. Co do mycia nim twarzy, radził sobie z makijażem jednak nadal czułam potrzebę oczyszczenia twarzy, jakby nie cały makijaż był zmyty. Nie był zły, ale też nie najlepszy.

piątek, 24 lutego 2017

| Memory |

Już dawno nie pisałam o żadnej grze, a nadal mam ich sporo i planuje zbierać kolejne. Totalnie się w to wkręciłam, największą zachcianką związaną z grami jest jednak zorganizowanie wieczoru z znajomymi gdzie cła noc będziemy grać w różne gry! Ale teraz nie o tym, dziś na tapetę idzie gra MEMORY.

Już w przedszkolu grałam w memory, były wtedy o wiele prostsze. Zawsze lubiłam w to grać i gdy tylko dopatrzyłam się w Tigerze tej gry od razu ją kupiłam. Kosztowała 10 zł, jest w podłużnym opakowaniu a karty są w kształcie krążków. Mają bardzo pstrokate wzory, więc nie jest taka prosta ta gra. Razem z moim chłopakiem graliśmy w nią parę razy i nawet udało nam się raz namówić jego rodziców i babcię, wszyscy się wtedy wkręcili, wyszła z tego świetna zabawa.

Na czym polega ta gra, zasady są bardzo proste wystarczy znaleźć wśród wszystkich kart parę. Wszystkie są odwrócone wzorem do dołu i w jednej kolejce możemy odwrócić tylko dwie karty, ważne jednak by nie przestawiać ich miejsc, chociaż można to stosować (przy zgodzie wszystkich graczy) dla utrudnienia. Gdy ktoś znajdzie parę ma dodatkowy ruch. Wszystko idzie dosyć sprawnie i dynamicznie, bo każdy chce zawsze zebrać jak najwięcej.


Jeżeli chcecie zobaczyć jak to wygląda znalazłam na stronie Wedla grę w memory z cukierkami z mieszanki wedlowskiej. Zapraszam a może uda Wam się też coś wygrać!

niedziela, 19 lutego 2017

Naturalne kosmetyki

Ostatnimi czasy bardzo wkręciłam się w temat naturalnych kosmetyków. Zaczęło się od oleju kokosowego, przez wodę różaną, po olejek jojoba i mydło pokrzywowe.  Nie chcę dzisiaj pisać mojej opinii na temat tych kosmetyków, bo na tym skupię się pod koniec miesiąca, gdy porządnie je przetestuje. W tym poście chcę napisać jak działają i jakie efekty mogą przynieść takie oto kosmetyki.

-> OLEJ KOKOSOWY
Przy wyborze oleju kokosowego warto sprawdzić czy jest on rafinowany czy nie. Gdy jest rafinowany oznacza to, że został podgrzany i oczyszczony z wody i tzw. śluzów, przez co stracił część zalet zdrowotnych. Jednak jest on wtedy tańszy od tego nierafinowanego. Znaleźć je można w sklepach z żywnością ekologiczną, ja swój rafinowany znalazłam na promocji w hebe.
Jednak jak nam pomaga. Gdy zastosujemy go na skórę wzmocni naszą barierę lipidową naskórka, ma własności silnie nawilżające, poprawia stan skóry chorej przez zawarte w sobie składniki antyseptyczne, łagodzi stany zapalne i podrażnienia, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, ponieważ zawiera antyutleniacze.
Inne korzyści z korzystania z oleju kokosowego: jest idealny na suche i popękane pięty, zmiękczy skórki wokół paznokci, chroni przez promieniami UV (ochrona SPF 4), pomaga w walce z rozstępami podczas ciąży, ochroni usta przez mrozem, jest dobrym zamiennikiem dezodorantu (bardzo mnie to zaskoczyło, gdy się o tym dowiedziałam), wzmocni rzęsy, zastąpi nam piankę do golenia.
Można go stosować także do włosów, wmasować w skórę głowy i włosy i pozostawić na około 2h przed myciem włosów.  Podziała jak odżywka, najbardziej polecany, gdy włosy się elektryzują.
Jest także bardzo dobry podczas zmywania makijażu.


wtorek, 14 lutego 2017

Walentynki


Chociaż na ten dzień początkowo w planach miałam inny post postanowiłam przełożyć go na inny termin, nic się nie zmarnuje. 
 
Przed samymi walentynkami myślmy głównie o prezentach dla naszej drugiej połówki, przyjaciółki, kogoś bliskiego. Często w szkołach jest organizowana poczta walentynkowa, przynajmniej w czasach, kiedy chodziłam do szkoły, tak było. Pamiętam masę listów, wierszyki miłosne, kartki o różnych kształtach, wzorach. Zazwyczaj potem organizowana była dyskoteka szkolna, gdzie pierwsze miłości szkolne mogły się rozwijać. Aż jestem ciekawa czy nadal tak jest. :D  


Sama byłam pochłonięta szukaniem prezentów dla mojego chłopaka, miałam tyle pomysłów jednak nie wiedziałam, co będzie najlepsze. Ale przecież nie chodzi tylko o prezenty. Najbardziej chciałam abyśmy ten dzień spędzili razem. Spacer, kawiarnia, kawa, ciasto, rozmowa to jest to, co najbardziej by mi pasowało. Początkowo chcieliśmy wyjechać w góry jednak praca bardzo nas ograniczyła, ale to nie znaczy, że nigdy nigdzie nie pojedziemy.


A co w tym dniu z singlami? Sama pamiętam jak rok temu byłam singielką, dopiero poznawałam się z moim obecnym chłopakiem i chciałam ten dzień przespać. Dodatkowo wokół mnie moi znajomi byli w związkach, i czułam się jakbym była na tym świecie jedyna singielką. Masa serduszek, kwiatków, różyczek, wszystko słodsze od cukru. Nie umiem dać rady singlom na ten dzień, ale mogę Wam polecić bardzo fajny filmik z kanału Klaudii na ten temat - > ♥ SINGIELCE na WALENTYNKI ♥


Jednak randki randkami, prezenty prezentami, ale nie zapominajmy o naszych najbliższych, o rodzinie. Powiedzmy im, że ich kochamy. I tu także chce Wam polecić -> MIŁOŚĆ Z DUŻEGO EKRANU (eksperyment) 



czwartek, 9 lutego 2017

Czy definitywnie skończyłam z szkołą?

W podsumowaniu stycznia napisałam Wam, że rzuciłam studia. Otóż tak, przez 1,5 roku studiowałam na Politechnice Krakowskiej matematykę. Będąc po klasie humanistycznej, gdzie na własną rękę przez dwa lata uczyłam się rozszerzonej matematyki myślę ze te studia i tak były nie lada wyczynem. Przerwanie studiów jednak nie oznacza porzucenia matematyki czy dalszej nauki.

Decyzja o rezygnacji była ciężka, z jednej strony jej nie chciałam, ale wiedziałam że będzie lepiej. Za dużo nerwów mnie to kosztowało. Najbardziej chyba ubolewałam nad utratą codziennych kontaktów z znajomymi ponieważ bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam. Jednak nawet po mojej rezygnacji nie tracimy kontaktu i planujemy kolejne „karciane” spotkania.

Na semestr letni zapisałam się do Szkoły Policealnej dwuletniej na kierunku Technik Rachunkowości. Po liceum bardzo żałowałam że nie poszłam do technikum bo miałabym właśnie ten tytuł już dawno zrobiony. Teraz mam taką szansę i chcę z niej skorzystać. Z drugiej jednak strony wszyscy mówią „bez papierka z studiów nigdzie nie znajdziesz pracy”. I sama nie wiem co o tym myśleć.

Postanowiłam jednak się nie poddawać i przez te pół roku teraz poszukać uczelni która spełni moje oczekiwania w prawie 100%. Chce porozmawiać z kimś kto studiuje kierunek który mi się podoba zanim podejmę decyzję o podjęciu się nauki. Teraz przynajmniej wiem o co pytać, co mi odpowiada. Po maturze nie wiedziałam co to są studia, wydawały mi się takie idealne, według mnie wcale nie są.

Bardzo chcę się uczyć, teraz gdy siedzę bez uczelni, w pracy wolny dzień to można się zanudzić. Dobrze że jest ta praca, przynajmniej nie siedzę 24/7 w domu. Chce się uczyć, ponieważ naprawdę to lubię.



A co Wy mi polecacie?
Znacie jakieś ciekawe kierunki studiów?

sobota, 4 lutego 2017

S M O G

Na wstępie pragnę napisać, że post pisałam w współpracy z moim chłopakiem, nie chciałam zamykać się tylko na swoją opinię.

Trudno patrzeć jak sami niszczymy nasza planetę. Dlaczego zdecydowałam się o tym napisać?
Może nie uświadomię tym wpisem całego świata, ale nie wolno milczeć. W Krakowie można zauważyć jak wszyscy trąbią o smogu. Normy są przekroczone nawet jedenaście razy.

Może zacznę od tego, co to w ogóle jest smog.
Jest to zanieczyszczenie powietrza wskutek działalności człowieka oraz niekorzystnych warunków atmosferycznych spowodowanych m.in. bezwietrzną pogodą. Smog sam w sobie jest dosyć sporym zagrożeniem dla zdrowia, ponieważ jego występowanie może spowodować astmę (tudzież jej napady), a także choroby typu: zapalenie oskrzeli czy niewydolność oddechową. Dobrze jest więc zostać w domu podczas gdy stężenie pyłu w powietrzu jest przekroczone wielokrotnie.

Maski antysmogowe.
Moja opinia na ten temat jest dość dziwna, ponieważ uważam, że te maski nie wiele co dają. Niektórzy w tym chodzą, a zaraz potem ściągają i palą papierosa. Jednak jak one działają?  Maska składa się z filtrów które maja zatrzymywać pył, obecnie standardem jest 0,3 mikrometra, dobrze gdy będzie mieć także warstwę z aktywnym węglem który chroni przez zanieczyszczeniami gazowymi. Jeden z producentów poleca aby wymieniać filtry po maksymalnie 69 godzinach. Aby maska miała poprawianie działać, musi być dobrze dopasowana do twarzy. Osoby z okularami mogą mieć z nimi problemy chyba ze maska posiada uchwyt na nosie o który można oprzeć okulary.

Mam koleżankę, która w niej biega i po przetestowaniu stwierdziła, że czuła się jakby ktoś jej odcinał dopływ tlenu. Jednak nie poddaje się i nadal będzie ją testować. Sama mogłabym powiedzieć ze nie nosiłam jej a się rozchorowałam, ale swojej choroby nie zwalam na smog. Myślę że raczej gdzieś mnie przewiało.

Ostatnio zauważyłam dość śmieszna sytuację dotyczącą właśnie tych masek. Na przystanek przyszła para z dzieckiem w wózku. Gdy tylko stanęli mężczyzna wyciągnął maskę i ją założył. Dziecko i jego partnerka stali nadal bez masek. Dziecko było przykryte, ale nadal bez maski. I nie rozumiem, czemu „tatuś” tak o siebie dba a o dziecko, czy partnerkę już nie?

A co z oddychaniem przez szalik?
Znalazłam informację że wcale nie jest zdrowe. Podczas oddychania przez szalik na mrozie, skrapla się na nim powietrze po czym zamarza. Powoduje to że po chwili oddychamy powietrzem które jest jeszcze bardziej oziębione. Warto o tym mówić, bo to jest najczęstsza rzecz jaką robią swoim dzieciom matki.

Dlaczego w Krakowie jest smog?
Kraków można powiedzieć ze niestety znajduje się w obniżeniu nad brzegami Wisły w otoczeniu wniesień Bramy Krakowskiej i Pogórza Zachodniobeskidzkiego. Przez co wszelki pył który wytwarzają zakłady przemysłowe, silniki samochodowe czy piece węglowe nie mogą być rozwiane ponieważ nie jest wystarczająco wietrznie.

Udogodnienia dla kierowców przez smog.
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie rozpoczęło akcje darmowych przejazdów dla kierowców za okazaniem dowodu rejestracyjnego. Kierowca może jechać darmowo autobusem czy tramwajem z taką ilością osób którą może pomieścić jego auto. Oczywiście podczas kontroli nikt nie potrzebuje biletu. Wydaje się że jednak mało kierowców z tego korzysta ponieważ ruch na drogach nie uległ drastycznej zmianie oczywiście na lepsze. Z jednej strony to rozumiem, ponieważ jeżeli ktoś pracuje fizycznie i wozi autem ciężkie narzędzia, to nie wyobrażam sobie aby jeździł autobusem z wiertarkami czy z skrzynka z narzędziami. Choć komunikacja w Krakowie jest rozwinięta, to także nie każdemu pasują połączenia, czy godziny odjazdów. Niekiedy autobusy stoją w korkach, spóźniają się, przez co mało osób które posiada auto przesiadają się na nie.

Niestety mogę się tylko wypowiadać na temat Krakowa, ponieważ nie wiem jak wygląda sprawa z smogiem w innych miastach, aczkolwiek słyszałam, że to właśnie Polska w Europie jest państwem, gdzie występuje największe stężenie pyłu. Warto więc jednak powalczyć i przyczynić się do poprawy stanu powietrza ograniczając jazdę samochodem czy też palenie w piecu, ponieważ z roku na rok może być co raz gorzej...

źródło

Jeżeli temat Was zainteresował podaję Wam tu artykuły które zainspirowały mnie do napisania tego postu:
-> tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda
-> lovekrakow.pl/galeria/krakow-przykryty-smogiem
-> businessinsider.com.pl/lifestyle/maska-antysmogowa-przeciwsmogowa-opinia

Znalazłam także wydarzenie na facebook’u które może was zainteresować, jeśli tylko jesteście z Krakowa: #CzystyProtest Kraków